inspiracje

Co ciąża i macierzyństwo zmieniły w moim ubieraniu się

Przy okazji chowania lata do piwnicy, wracam do tematu ubrań. Myślenie o ubraniach często wydawało mi się takie płytkie. A jednak, jeśli bezmyślnie wyciągać je z szafy i na szybko ubierać, to zatraca się chęć dbania o siebie tak po prostu, dla własnej przyjemności.

Uwielbiam lato, za jego prostotę, wielość możliwości, słońce i to, że wystarczy założyć 2-3 rzeczy i już można wychodzić z domu. Jeszcze trzeba było chwycić dziecko pod pachę i już prosta droga do piaskownicy czy innych rozrywek. Niestety, z wielkim żalem z dnia na dzień z Młodym zauważaliśmy, że już się tak nie da. Powoli zmieniałam buty, krótki rękaw na długi, a teraz nawet czasem zakładam kurtkę. Zimniejszych dni będzie coraz więcej, a w pogotowiu warto zawsze mieć czapkę. Jeśli nie dla mnie, to dla Młodego na pewno.

Rok macierzyństwa i ciąża zmieniły moje podejście do ubierania się. Pisałam już o tym w ciążowym i po ciążowym poście. Teraz jest jednak jeszcze inaczej. Nie wiem właśnie, czy trudniej, czy łatwiej, zależy z jakiej perspektywy patrzeć.

minimalizm w ubraniach

Więc chowam te letnie ubrania. Ulubione szorty z sh, o ciekawym splocie, niemnące się, brązowe. Jakiś czas temu próbowałam ujednolicić garderobę do granatów, czerwieni, pasków i czerni. Pomimo że było to jeszcze przed boomem na te kolory i wybierałam świadomie, to jednak ten wybór bardzo mnie ograniczał. Z dwóch powodów – trudno jest znaleźć czerwień we właściwym odcieniu. Jeśli chodzi o paski, tutaj podobnie, wolę szerokie, granat, biel i dobrą bawełnę w rozmiarze oversize. Najczęściej marzenie ściętej głowy. Stąd zaczęłam sobie pozwalać na pewne ustępstwa. Na brązowe spodenki to był chyba pierwszy wyłom i bardzo przypadł mi do gustu. Okazało się, że odpowiednio dobrany granat też do nich pasuje. Chowam też sukienki, które z zgodnie z „prawem minimalistów” powinnam była wyrzucić – ze względu na karmienie potomka, nie bardzo się w nich nachodziłam w tym roku. Granatową w groszki i kolejną w paski granatowo-beżowe. Chowam moje dwie dżinsowe spódnice – ołówkową i rozkloszowaną, w której czuję się jak milion dolarów. Z różnych względów nie mogę w nich chodzić tej zimy, ale nie mogę się doczekać wiosny. Spódnice koniecznie powinny mieć kieszenie! Chowam też kilka rzeczy, w których nie chodziłam w ogóle, którym spróbuję dać szansę w przyszłym roku. Są jeszcze dwie pary sandałków, okazało się, że wystarczą tylko one. Jednak, niestety, widać, że używałam tylko je. Przydałaby się im godna zamiana, a ponieważ o to bywa trudno, to poczekają. Tak. Lato w tym roku było cudowne.

garderoba

Przy okazji pisania o letnich ubraniach, pomyślałam, że może to powinna być taka zasada ubraniowa:

trzymaj w szafie tylko te ubrania, o których pamiętasz. Pozostałych zwyczajnie nie potrzebujesz?

A teraz dlaczego łatwiej lub trudniej z wyborem ubrań.

Nie mam czasu na komplikowanie stroju. Wszystko musi być pod ręką. Najlepiej jeszcze tak, żeby się nie gniotło. Koniecznie, żebym dobrze się w tym czuła, zwłaszcza rano, kiedy jestem ogromnie niewyspana. Z tych względów zredukowałam liczbę ubrań. Zwłaszcza, że jednak ze względu na Młodego prania jest trochę więcej, częściej więc rzeczy wracają gotowe do użytku.

Gorzej, jeśli rzecz się zużyje. Jak sandały. Trudniej jest teraz o dobry zamiennik. Mam wrażenie, że wchodzimy w etap nowej bawełny, bo to co producenci nazywają bawełną, w niczym nie przypomina tego, co można było kupić jeszcze 2-3 sezony temu. Podobnie ze swetrami, kiedy dotykam swetrów ze 100% akrylu, to jakby czuję zgrzyt żelaza po szkle. Więc odkładam. Odchodzę z niczym. Odchodzę troszczyć się bardziej, o to, co posiadam. I może to właśnie ma największy sens? W dobie, kiedy w każdej chwili możemy kupić coś nowego, wracam do sposobów na odświeżenie swetra, bo wełniany, na wywabienie niespieralnych plan z ulubionego tshirtu, bo gdzie znajdę podobny taki dobry, na renowację skórzanych butów.

Dajcie znać, jakie jest wasze podejście do ubierania się. Czy ciąża i macierzyństwo coś zmieniły w waszych ubraniach? Gdzie kupić tshirty, które przetrwają więcej niż jeden sezon?

Edit: Po przeczytaniu tego posta jeszcze raz, pomyślałam, że powinnam wrócić do piwnicy i wyciągnąć rzeczy, w których nie chodziłam w tym roku. Jestem prawie pewna, że w przyszłym też nie będę. Dlatego myślenie o ubraniach jest jednak potrzebne, pozwala nie tylko zadbać o siebie, ale też oczyszczać przestrzeń dookoła.

You Might Also Like

  • http://napisawszy.pl Olga | Napisawszy.pl

    T-shirtów nie noszę, więc tu nie pomogę, ale może przy sandałach przyda Ci się moje doświadczenie :-) Do niedawna, kiedy kupowałam skórzane, niszczyły się w tempie ekspresowym. To był ból, bo sandały ze skóry swoje kosztują. Ale kupiłam gumowe z Crocsa. Wyglądają ślicznie (mają bardzo kobiece modele sandałków), są super wygodne i niezniszczalne. Kiedy się zabrudzą, wsadzam pod kran i gotowe.

    Sądziłam, że będę je nosić latami, ale teraz stopy mi schudły (sic!) i wszystkie buty mam za duże. Zamierzam tę parę oddać siostrze, a sobie kupię nowe, rozmiar mniejsze :-)

    • Nadine Lu

      Oooo! Zapamiętam o tych sandałach. :) Co roku kupuję nowe, skórzane. Potem ze łzami w oczach chowam je do pudła, żeby wyjąć je w pierwszy dzień noszenia sandałów i pomaszerować do sklepu po nowe. :)

    • http://www.marilabo.pl/ Mari

      Ale jak to? Schudły ci stopy po porodzie? Fajnie!

  • http://czekoada.pl CzekoAda

    Ciekawy tekst :)

  • http://niebalaganka.pl/ Ania Legenza

    Macierzyństwo sporo zmieniło jeśli chodzi o ubrania i mój styl, ale w sumie ciągle jestem na etapie poszukiwania, tego mojego stylu :)
    Asia http://styledigger.com robiła kiedyś test t-shirtów. Może zajrzyj do niej?

    • http://www.marilabo.pl/ Mari

      Mnie bardzo pomógł test Kibbe. Nie wiem, czy patrzyłaś. W sensie większość analiz opiera się na zasłanianiu czegoś, a on mówi, dobrze jest jak jest, spróbuj nie tuszować, a podkreślać.
      Czytałam kiedyś te wpisy od Asi, COSa w Krakowie nie ma, a te z działów męskich, bo one wypadły najlepiej są na mnie zbyt luźne, nawet jeśli założymy, że ma być oversize.

      • Nadine Lu

        Ja robię własny test – póki co najlepiej wypada koszulka… z biedronki! Ma dekolt w szpic, kieszonkę, jest w miarę luźna, skład to bawełna i wiskoza i na jakiejś promce kosztowała całe 12.50.
        Testuję też dwupaki z H&m basic. Dobrze leżą, ale obawiam się, że długo nie pożyją. :)

  • http://thesmellofbeauty.com/ thesmellofbeauty

    Bardzo ciekawy tekst :) Ja w swojej szafie wprowadzam totalny minimalizm. Jeżeli w czymś nie chodzę przez rok, to wiem, że więcej już tego nie założę i pakuję i oddaję to koleżance lub potrzebującym. Nie lubię gromadzić zapasów w szafie :)

    • http://www.marilabo.pl/ Mari

      To prawda, że tak najlepiej jest robić. Z drugiej strony, jeśli aktualnie karmisz, to nie bardzo da się zastosować tę zasadę :-).

  • http://www.lekkazmianamamy.pl Magda Bek (Lekka Zmiana Mamy)

    Ja stawiam przede wszystkim na rzeczy wygodne :) Jasne- lubię czasem założyć w domu zwykłe dresy i sportową koszulkę. Ale powiem Ci, że mam też jakąś potrzebę w środku, żeby właśnie wyglądać dobrze- mimo czasem zmęczenia czy codzienności- dlatego królują u mnie równe tuniki (te uwielbiam- na krótki rękaw, długi, cieńsze, grubsze- mam też właśnie wersje na jesień z typu grubszych:) ), chcę czuć się dobrze też jako kobieta i to podkreślić :)

    • http://www.marilabo.pl/ Mari

      Niestety często w domu odpuszczam, ale spróbuję mieć w pamięci Twój komentarz. Dzięki!

      • http://www.lekkazmianamamy.pl Magda Bek (Lekka Zmiana Mamy)

        Hej… tylko nie „niestety” :) To przede wszystkim Ty masz się czuć dobrze – sama ze sobą :) Ja akurat czasem wolę ubrać się trochę bardziej kobieco (choć nie elegancko, bo to taki luźno-kobiecy styl :) ) i w tym się czuję bardzo dobrze. Co nie zmienia faktu , że czasem jestem na sportowo- dziś dresiki i bluzka sportowa :))

  • Nadine Lu

    Ja z wielu rzeczy, ekhmn… wyrosłam. I po prostu się w nie nie mieszczę. Trochę dla eksperymentu i trochę z powodu braku innego wyjścia, próbuje zrobić garderobę w kapsułce. W zasadzie powinnam wymienić wszystko to co mam, ale portfel by tego nie udźwignął. Moja jesienna gerderoba będzie szara, bordowa, kremowa i z akcentami na granat i zieleń. Dobrze się czuję w tych kolorach. Jeśli chodzi o mój uniform – wygodne spodnie, koszulka, sweterek. Tyle i aż tyle. Od zeszłego roku jesienią sięgam po sukienki (efekt znalezienia idealnych, wygodnych i ciepłych rajstop!). Kilka rzeczy z listy na jesień już kupiłam i kilka jeszcze muszę dokupić.
    Generalnie posiadanie mniejszej ilości rzeczy jest wygodniejsze, prostsze, z czasem wieje nudą, ale na szczęście zmienia się sezon i można wskoczyć w jakieś nowości. :)