slow life

Minimalizm a postrzeganie siebie

Dążenie do minimalizmu wiąże się ze składaniem sobie różnych obietnic. Jak ta, że od dziś nie kupię niczego spontanicznie lub że wniosę do domu jakiś przedmiot tylko wtedy, kiedy wyniosę dwa inne. Albo jeszcze że pomaluję wszystko na biało. Za sprawą różnych blogów, książek i artykułów dochodzisz do wniosku, że tak wiele jeszcze można zrobić. Nie zawsze jednak to postanowienie przystaje do aktualnej wersji ciebie.

Nie tak dawno rozmawiałam z koleżanką, która kilka lat temu była na moich urodzinach. Otóż w momencie kolejnego zrywu rozpisałam sobie plan dnia. Miałam kolejny zryw i wypisałam sobie, że codziennie o 6.30 będę ćwiczyć. I ta biedna dziewczyna przez kilka lat myślała, że tak właśnie robię ;). Trochę sobie żartuję z tej sytuacji, która obrazuje tylko i aż tyle, że ćwiczenia są dla mnie ważne i chciałabym ćwiczyć, ale chęć spania i nie znalezienie swojego ulubionego sportu wygrywa bądź też wygrywało.

Jednak nie postrzegam się jeszcze jako osobę, która potrzebuje zorganizowanej codziennej porcji ruchu. Owszem, jestem kimś, kto doprowadza czasem swoje mięśnie do takiego stanu, kiedy konieczne jest ich rozruszanie. Prawdopodobnie z powodu braku solidnej porcji ruchu cierpiałam w ciąży na tzw. rwę kulszową (podobno lekarze, jeśli nie wiedzą, co konkretnie dolega, to taką stawiają diagnozę). Akceptuję swoje ciało. Fajne jest, no! Jednak zdrowie też jest dla mnie ważne.

I wracamy do zdania: „Nie zawsze jednak to postanowienie przystaje do aktualnej wersji ciebie”. Chciałam wcześniej ćwiczyć, bo to takie cool, no i fajnie jest ćwiczyć, potem trochę się pochwalić, ubrać jakieś ładne adidaski. Szmery bajery, no. I mi to nie wychodziło. Nie pasowało do mnie. Dopiero kiedy inaczej rozłożyłam akcent, kiedy wiem, po co jest mi to potrzebne, jest mi łatwiej. Choćby zrobić kilka wymachów po obudzeniu, rozprostować stare kości, właściwie napiąć mięśnie, podnosząc Młodego. Niby nic, ale w taki właśnie sposób dbam o swoje zdrowie.

Jeśli chodzi o minimalizm tu podobnie. Można sobie postanawiać. Ale póki nie odkryjesz w tym postanowieniu wartości, która przystaje do twojego życia, niewiele z tego wyjdzie. Powodzenia!

You Might Also Like

  • http://www.samorozwijalnia.wordpress.com/ samorozwijalnia.wordpress.com

    Obietnice i cele, które do nas nie pasują, z czasem same znikają tak prędko jak się pojawiły. Nic na siłę- ważne, by realizacja przyszła naturalnie, bo inaczej będzie przymusem, którego jak najprędzej będziemy chcieli się pozbyć z codziennego planu dnia :)

  • http://amelushka.pl Asia | amelushka

    Najważniejsze to znaleźć głębszy cel, na którym nam zależy i wtedy zdecydowanie łatwiej zrealizować postanowienia i plany. Dobrze jest też polubić tę zmianę, co będzie nas motywowało do jej podtrzymania czy kontynuacji.

  • http://www.amusedobserver.com/en Amused Observer

    Dobrze napisane, należy znaleźć to co nam odpowiada i wtedy jest o wiele łatwiej realizować cele :)

  • http://www.lekkazmianamamy.pl Magda Bek (Lekka Zmiana Mamy)

    Zgadzam się, że każdą sytuację trzeba dopasować do siebie. A to co „działa” u innych, niekoniecznie będzie odpowiednie dla nas, dlatego trzeba znaleźć we wszystkim swój sposób :)

  • http://szczesliwyminimalista.blogspot.com/ Tomasz Bełza

    Minimalistyczne postanowienia są super, pod warunkiem, że motywacją jest chęć realnego uproszczenia sobie życia w celu osiągania radości z prostoty. Najważniejsze jest oczywiście realizowanie postanowień, poprzez konkretne działanie.
    Swoją drogą, chciałbym móc kiedyś wpisać sobie, że o 6:30 będę codziennie ćwiczył i … wytrwał w tym postanowieniu ;) Ale jako że przy okazji jestem też realistą, to wiem, że w moim wydaniu ten cel szybko zniknąłby z listy „do wykonania” ;)