lifestyle

Luty, czyli dbam o zdrowie

Mam świetny plan na 2016 rok. Postanowiłam każdy miesiąc przeżywać skupiając się wokół jednego tematu. W styczniu tym słowem przewodnim było MNIEJ, a w lutym ZDROWIEJ. Postawiłam sobie trudne wyzwania, czyli zmianę nawyków żywieniowych, zapanowanie nad chaosem organizacyjnym, więcej ruchu.

Zdrowiej

Jak to jest bardziej dbać o zdrowie? Co mogę zrobić, żeby moje życie było zdrowsze? Takie pytania towarzyszyły mi przez cały miesiąc. Czy udało mi się wprowadzić zdrowsze nawyki? Zobaczmy.

zdrowo

Posiłki

Założyłam sobie, że w lutym będę jeść regularnie. Regularne posiłki dobrze wpływają na zdrowie i przemianę materii. Udało mi się przerzucić się na kasze – jaglaną, pęczakową, gryczaną. Prawie całkowicie zrezygnowaliśmy z makaronu jako podstawy do przygotowania najprostszych dań. A jeśli już, to gotowałam makaron pełnoziarnisty. Nawet mi smakował.

Ograniczyłam spożycie mięsa – małe mam zaufanie do tych sklepowych, a do takiego typowo wiejskiego czy też eko dostępu nie mam. Przede wszystkim przestałam kupować wędliny. Odkąd zepsuły się te najlepsze odkopane i kupowane już niemal w ciemno i bez czytania etykiet, to nie miałam za bardzo wyboru. W zamian zaczęłam sama piec lub gotować szynkę czy schab. Okazało się, że gotowanie szynki to arcyprosta sprawa.

Częściej jadaliśmy różnorodne warzywa, głównie za sprawą Majsona, dla którego przygotowywałam zupkę lub kawałki marchewki. Miewaliśmy nawet takie dni, że to, co mieliśmy na talerzu, mogliśmy bez obaw podać Majsonowi. Ach uroki BLW! :)

Owoce. Tu było mi nieco trudniej pamiętać w ogóle o jedzeniu. Stąd zakup sokowirówki. Najczęściej robię soki z jabłka, marchewki i buraka. W dowolnej konfiguracji.

Przygotowania

Udało mi się zrobić listę szybkich dań z produktów, które mam w domu. To bardzo wygodne rozwiązanie, zaczęłam już na początku miesiąca, ale kopa motywacyjnego dostałam po wpisie na blogu Joanny.

Najtrudniejsze organizacyjnie są dla mnie poranki, bo ja jeszcze śpię, a tu Młodego trzeba usypiać na drzemkę, mąż wychodzi do pracy, głodna jestem i – jeśli noc nie była udana – zła. Chwytam co mam pod ręką. Obecnie staram się mieć pod ręką zdrowe owsiane ciasteczka, a nie czekoladę ;).

Sport

Tu poległam niemal na całej linii. Próbowałam ćwiczyć – Majson i kot przyglądali się ze zdziwieniem. Kot obwąchał, czy nie podmienili mnie. Ale padła mi całkowicie bateria w laptopie i nie mogłam go swobodnie przenosić. No i sporo się zmieniło w moim planie dnia ze względu na rozszerzanie diety. Wracam w marcu. Będzie i bateria, i chęci, i pogoda. I rolki, i rower.

Zaczęłam chodzić na długie dwugodzinne spacery. Na razie tempem spacerowym, ale będę stopniowo przyśpieszać, zwłaszcza że Majson rośnie i niedługo przesiądziemy się z gondoli. I już dziury w chodnikach będą mniej straszne.

Co dalej

Chciałabym bardziej przybliżyć nasze posiłki do tego, co może jeść Majson. Czyli wiadomo, mniej tłuszczu, soli (choć tu nie wiem, czy można jeszcze mniej), więcej BLW (książka Alaantkowe Blw jest naprawdę świetna, chyba najfajniejsza moja książka kucharska), więcej warzyw i owoców.

Więcej ruchu. W domu raczej rozciąganie i ćwiczenia na odcinek lędźwiowy, poza domem może choćby trucht?

Mam nadzieję, że udało mi się was zachęcić do podejmowania podobnych wyzwań. Jak dbacie o zdrowie, o odżywianie? Co możecie polecić laikowi?

You Might Also Like

  • http://chicamala.pl/ Chica Mala

    Ja na razie staram się po prostu zdrowiej odżywiać. Z ćwiczeniami jest różnie. Chciałam chodzić na codzienne spacery, ale często jestem zmęczona w ciągu dnia i wolę drzemkę od wyjścia z domu. Zwłaszcza, że pogoda jeszcze nie sprzyja. Potem szykowanie jedzenia i ogarnianie rzeczy w domu, wraca mój Narzeczony i już wieczory spędzamy wspólnie – raz w domu, raz w kinie, a od marca raz w tygodniu w szkole rodzenia. Mimo posiadania zwolnienia lekarskiego już od miesiąca jeszcze nie udało mi się wypracować odpowiedniego rytmu dnia, żeby wszystko to, co chcę, ogarnąć dobrze :-(

  • http://www.pieknoiminimalizm.blogspot.com/ BogusiaM

    Dobrze Ci idzie:) Dosolić zawsze można na talerzu, gdyby wydawało się mdłe, z tego co czytałam to jeżeli dodajemy sól podczas przyrządzania posiłków to jej smak tak jakby bardziej zanika, a jak posolimy już na talerzu to jeszcze szybciej nasz język ma styczność z solą (odczuwa smak) i mniej jej potrzebujemy w codziennych daniach. Ja tak powoli zaczynam robić, mniej solę podczas gotowania a w razie potrzeby troszkę dosalam na talerzu:)
    Mi się udało w lutym zrobić badania lekarskie krwi itd, pójść na wizytę do endokrynologa i ginekologa, więc jestem z siebie zadowolona:) Jeszcze na koniec marca- początek kwietnia (chyba bliżej kwietnia, bo wcześniej święta Wielkanocne) muszę iść na usg piersi i wizytę kontrolną u onkologa.

  • https://sieczkarnia.blogspot.com sieczkarnia

    Hej! Pamiętasz jak nie mogłam pozbyć się lekkiej zazdrości z powodu Twojego projektu? Postanowiłam stworzyć swój, ale od marca a nie stycznia, a co! Pierwszy miesiąc poświęcam pozytywnemy podejściu – afirmuję, prowadzę dziennik wdzięczności, czytam pozytywne książki, prowadzę Słoik Sukcesów. Każdy z 12 miesięcy poświęce czemuś na co zazwyczaj brak mi czasu, na te wszystkie rzeczy, które od zawsze chcę zrobić.

    Dziękuje za inspirację! :*

  • Sokowirówka Drink Truck

    Ja w lutym postanowiłam, że 2 razy w tygodniu będziemy jeść z córką kaszę jaglaną na śniadanie. Kiedyś wydawało mi się, że nie przełknę śniadania na słodko. I udało się! :) Bo jaglanka na mleku migdałowym z dowolnym musem z owoców jest po prostu rewelacyjna. :) A BLW rządzi ;)

  • Aniunitka

    Fajny pomysl z miesiacami tematecznymi. Odgapie do siebie :)