produktywność i rozwój

Angielski w wakacje. 3 proste sztuczki, które ci się przydadzą.

Kiedy wreszcie przyjdzie ten dzień, kiedy w CV można będzie napisać: j. angielski znajomość płynna w mowie i na piśmie i potwierdzić to na rozmowie kwalifikacyjnej po angielsku? A w zasadzie przecież to nic trudnego. Zdradzę ci kilka przydatnych sztuczek, które pozwolą szybciej i efektywniej nauczyć się języka angielskiego.

Maltalingua

  1. Nic na siłę

Warto wyznaczać sobie cele, bo pomagają pamiętać, po co się uczysz. Nie zapominaj jednak, że proces nauki języka to przede wszystkim frajda, sposób na wyrażenie siebie i poznanie świata. Wzbudź w sobie trochę dziecięcej dociekliwości, zainteresowania i radości. A naukę języka potraktuj jako grę.

  1. Znajdź sobie kompanów do nauki

Nic tak nie demotywuje jak świadomość, że trzeba samemu przysiąść nad ćwiczeniami gramatycznymi i podłubać w nich przez godzinę albo dwie. Spróbuj znaleźć kogoś na podobnym poziomie i poćwiczcie wspólnie. Raz, że warto to robić razem, dwa – w trakcie wykonywania ćwiczeń gramatycznych można porozmawiać po angielsku i poćwiczyć je w mowie.

  1. Zanurz się w środowisko językowe

To najważniejsza rada i warto się do niej stosować od pierwszej lekcji języka. Obecnie nie ma co narzekać na brak możliwości zanurzenia się w język, bardziej przeszkadza mnogość wyboru. Bo nie wiem, czy posłuchać podcasty, poczytać książkę, obejrzeć film, porozmawiać na skype, czy… może wyjechać na zagraniczny obóz językowy?

A ponieważ są wakacje i czas urlopów, to ta ostatnia opcja jest zdecydowanie najfajniejsza. I gdyby to, że w tym roku wyjechać nie mogę, z pewnością bym z niej skorzystała. Raz byłam bardzo blisko wyjazdu na obóz językowy do Włoch, ale przeliczyłam sprawę i wybraliśmy z mężem kurs językowy w Krakowie. Pamiętam, jak często z niego wagarowaliśmy. Nie pomagało nawet to, że zajęcia mamy z native speakerem i że tak bardzo lubimy włoski. Tak, zdecydowanie wyjechałabym na obóz językowy. I kiedy tak puszczę wodze fantazji, to wiem nawet, jaki to byłby obóz.

obóz językowy na Malcie

Kurs językowy nad morzem, blisko plaży. Tak, by w wolnej chwili z nowymi znajomymi można było pójść i odpocząc na brzegu, pograć w siatkówkę, skosztować lokalne przysmaki. Jest takie miejsce. Na Malcie. Brzmi super, prawda?

Pewnie myślisz, dlaczego Malta? Odpowiedzi są dwie – bo angielski jest tutaj językiem urzędowym, a pogoda zdecydowanie lepsza niż w Anglii. Mnie to przekonuje. Na Malcie jest około 40 szkół języka angielskiego, w tym 5, które posiadają akredytację EAQUALS. To ważny wskaźnik, sama wybierając się do lekarza, fryzjerki czy właśnie na kurs językowy chciałabym wiedzieć, jakim prawem ktoś świadczy takie czy inne usługi. Na pewno chciałabym to wiedzieć wybierając się w językową podróż na Maltę.

angielski na malcie

Jedną z tych 5 szkół jest szkoła języka angielskiego Maltalingua. Co wyróżnia akurat ją? Oprócz tego, że angielskiego uczą tu nosiciele języka, szkołę wyróżnia także wysoki poziom nauki i przyjazna atmosfera. Nie uczysz się tutaj poprzez powtarzanie nudnych reguł, ale poprzez zabawę, dyskusje, scenki i gry. W dodatku studentami są osoby z różnych zakątków świata, z którymi chcąc nie chcąc, ale raczej chcąc, porozumiewasz się w języku angielskim. Podobną przygodę miałam podczas wymiany w Finlandii. Po prostu nie było możliwości, żeby mówić w innym języku niż angielski. Ba! chciałam mówić jak najwięcej, żeby poznać uczestników z Włoch, Turcji, Litwy czy Finlandii.

Zajęcia odbywają się w grupach lub indywidualnie. Grupy liczą 6-12 osób w zależności do kursu. Możesz wybrać kurs standardowy – 20 lekcji w tygodniu po 45 minut, intensywny 30 lekcji w tygodniu po 45 minut czy biznesowy (też 30 lekcji). Możesz się skupić na kurs indywidualny albo dokupić kilka indywidualnych godzin. Prawdę mówiąc, wybrałabym opcję kursu zwykłego plus te indywidualne godziny. Z własnej praktyki wiem, że są osoby, którym trudniej wziąć udział w dyskusji w grupie. Trudno mi powiedzieć, z czego to wynika, ale być może takie indywidualne zajęcia pozwoliłyby przełamać opór i aktywniej uczestniczyć w zajęciach grupowych. Poza tym zawsze mamy kilka pytań czy wątpliwości, a moi studenci często bardziej doceniali zajęcia, na które przychodziła połowa grupy, niż te ze 100% frekwencją.

kursy angielskiego na Malcie

Kolejnym plusem takiego obozu językowego jest to, że szkoła może zaoferować mieszkanie u maltańskiej rodziny! Bardzo mi się taka możliwość podoba. Pamiętam wypady couchserfingowe i mieszkanie u tzw. lokalsów. Ile można się dowiedzieć o mieście, historii i o samych ludziach. Oczywiście, rozmawiając po angielsku! A jeśli jednak mieszkanie u kogoś obcego jest barierą nie do przeskoczenia, możesz wybrać nocleg w apartamentach lub hotelu.

I, jeśli tak już pozostaję w sferze marzeń o moim tegorocznym wyjeździe, to muszę opisać jeszcze wisienkę na torcie. Wyobraź sobie, że po skończonych zajęciach razem z kursantami idziesz na dach. Oglądasz Maltę z wysokości lotu ptaka, patrzysz na urokliwą zatoczkę St. Julian’s… po czym wskakujesz do basenu.

Do zobaczenia na Malcie!

You Might Also Like

  • Artur

    Wybieram sie na Malte od lat, ale teraz to juz polece. :)

    • http://www.marilabo.pl/ Mari

      Też bym chciała. Może w przyszłym roku :)

  • http://sisters92.pl Sisters92

    Angielski to nasza pięta Achillesowa. Jakoś nie możemy się go nauczyć, choć miałyśmy zajęcia przez 11 lat.

  • www.anniealr.blogspot.com

    Mnie jakoś bardzo opornie idzie nauka języka angielskiego. Uczę się od najmłodszych lat, ale wiadomo lekcje w szkole, przepełnione głównie gramatyką, mogą skutecznie zniechęcić. Coś tam umiem wiadomo, ale nie czuję się swobodnie w mowie. Na Maltę na pewno kiedyś się wybiorę. Ja z kolei polecam wyjazd do Anglii, tam jest inny klimat. Uwielbiam tam jeździć i jeżdżę często. Warto pozwiedzać i osłuchać się tam z językiem. Nigdy nie jeżdżę tam na zbyt długo, ale już po 2-3 tygodniach czuję się pewniej w mowie. Gdybym miała szansę pojechać tam na dłużej to pewnie szybko bym się nauczyła. My młodzi, szybko uczymy się języków, ponoć :) A tymczasem mam małą córeczkę, która mnie tu trzyma i nie ma mowy na razie o wyjazdach. Ale pod koniec roku wybieramy się właśnie na północ Anglii :)
    Pozdrawiam!
    Ania

    • http://www.marilabo.pl/ Mari

      Ja właśnie w Anglii jeszcze nie byłam. Jakoś nie po drodze, niestety. Takie 2-3 tygodnie na pewno dużo dają – chciałabym móc je spędzić zanurzając się w język.

  • http://zakladnicycodziennosci.blogspot.com/ zakładnicy codzienności

    ja co roku po powrocie z urlopu obiecuje sobie ze sie podszkole z angielskiego :) zawsze lubilam sie uczyc tego jezyka i szlo mi w sumie bardzo dobrze, tym bardziej, ze w szkole podstawowej sie go nie uczylam.