biznes rodzicielstwo

To nie jest kraj dla małych ludzi.

To nie jest kraj dla małych ludzi.
Tymi słowami kończy się jeden z artykułów w Zwierciadle. Temat macierzyństwa, ojcostwa i bycia dzieckiem przetoczył się ostatnio niemal przez wszystkie media. Stało się tak za sprawą Dnia Matki, Dziecka, Ojca, które jak co roku były pretekstem do kupowania prezentów. Niekiedy nawet były pretekstem do zastanowienia się nad rolą rodziców w życiu dziecka oraz nad możliwością rozsądnego funkcjonowania w naszym państwie. W tym roku z oczywistych powodów te dyskusje zapamiętałam bardziej.

W czerwcowym Twoim Stylu opisane są historie matek, które skorzystały z rocznego urlopu. Ich stres, czy będzie do czego wracać, podejmowane próby pozostania kobietą i matką, niemal wyłączna opieki nad dzieckiem. I zalecenia autorki artykułu: żeby nie wypaść z obiegu, musisz się rozwijać – zapisać się na kurs języka, zrobić studia podyplomowe, podwyższać kwalifikacje. Bo inaczej… Tak, właśnie po to jest macierzyński. Niestety. A i jeszcze po powrocie do pracy odpalaj całą wypłatę na prywatny żłobek, bo na państwowy nie uda ci się załapać. A jednak mimo tych negatywnych akcentów, a może raczej wbrew nim, muszę się zgodzić z tym, że ten czas trzeba zaplanować zarówno dla dobra dziecka jak i dla dobra matki. Dlatego już teraz podjęłam próby reorganizacji życia, przemyślenia priorytetów, pracy nad dalszą wizją firmy. Może nie będę przez 24 h rozpływać się nad wzorkiem na pieluszkach. Nawet nie umiem :).

macierzyński

Wracając do Zwierciadła. Przeczytałam w nim ciekawy artykuł o tym jak polityka prorodzinna państw europejskich wpływa na przyrost naturalny. I tak mi się spodobały fińskie rozwiązania. Rząd daje matce wybór albo 140 euro albo cała wyprawka od pieluszek po materacyk. Wraz z listem od rządu. To musi być miłe otwierać drzwi dla takiego kuriera. Wielokrotnie w dyskusjach o polskim rocznym urlopie macierzyńskim przytacza się argument o tym, że we Francji urlop macierzyński trwa 14 tygodni. Owszem, ale Francuzi mają gdzie oddać później dzieci. I choć nie wiem, czy zgodziłabym się na perspektywę tak szybkiej utraty kontaktu z dzieckiem, to myślę, że dobrze jest mieć taką możliwość. Jeśli chodzi o kraje skandynawskie, to jest w nich wiele pozytywnych rozwiązań dla rodziców jak choćby akceptacja funkcjonowania dziecka w przestrzeni publicznej. Jednak jest to transakcja wiązana, ponieważ nadzór nad rozwojem dziecka w dużym stopniu przejmuje państwo.

Wydaje mi się, że u nas nie ma żadnego elementu z tej transakcji wiązanej, nie ma ustępstw w stronę matek i rodzin, są tylko absurdalne wymagania bądź projekcje państwa. Jakby parlamentarzyści nie mieli dzieci albo mieli je dawno temu i nieprawda. Piszę to w kontekście tej nowej ustawy dla przedsiębiorców, według której przedsiębiorcza kobieta, przyszła matka powinna dobrowolnie zrezygnować z możliwości płacenia przez 2 lata niższego ZUSu, jeśli planuje zajście w ciążę. Inaczej grozi jej, jak trafnie skomentował sytuację Konrad:

17,77 zł miesięcznie. Dokładnie tyle – po odliczeniu obowiązkowej składki zdrowotnej – otrzymają mamy, które przed zajściem w ciążę, zdecydowały się na otwarcie własnej działalności gospodarczej. Zmiana tej stawki (obecnie również istnieje możliwość otrzymania tak absurdalnej kwoty), choć możliwa, wymaga zdecydowanie większych i długoterminowych wpłat do ZUS. Nowe przepisy nie tylko stanowią antytezę dobrego prawa (łamanie konstytucyjnej zasady równości, nieprzemyślany okres vacatio legis), ale stają się praktycznym narzędziem społecznego wykluczenia.

Dziwi mnie to tym bardziej, że w myśl innej przygotowywanej ustawy wystarczy być bezrobotnym, żeby otrzymywać przez rok 1000 zł zasiłku. Zastanawia mnie to zwłaszcza w kontekście obostrzeń przy becikowym. Niby to w celu eliminacji nadużyć i patologii, a tak naprawdę chyba po to, żeby zabiegany i zmęczony człowiek odpuścił tę papierologię. No bo jak w tym kontekście rozumieć obostrzenia przy przyznawaniu becikowego w wysokości 1000 zł i zapewnienie bezrobotnym 12000? To znaczy ja nie mam nic przeciwko wspieraniu kobiet, które z różnych powodów nie opłacały składek. Różnie się w życiu zdarza. Chodzi mi o styl argumentacji i nierówne traktowanie obywateli, znaczy obywatelek. No i ten klimat – jesteś w ciąży, masz firmę? jesteś naciągaczką, idź się przyznaj. Basia wiąże tę nową ustawę z niedawną głośną kampanią Nie zdążyłaś.

Na fali oburzenia spotem wchodzi Państwo, całe na biało…

… i mówi przedsiębiorczym kobietom, że mogą się wypchać i zapomnieć o Tokio, remoncie mieszkania czy nawet godności osobistej, bo mając firmę i decydując się na dziecko dostaną 17,77 zł zasiłku macierzyńskiego.

I weź tu, człowieku, babo, nie zwariuj!

Ale póki co nie wariuj, podpisz petycję i dowiedz się więcej o tej sprawie.

You Might Also Like

  • Meduza

    Co jak co ale państwo to umie o nas zadbać…żebyśmy wylądowały na kanapie z wiadrem melisy na uspokojenie :/ Czasem odnoszę wrażenie, że my-obywatele mamy tylko dawać, oddawać, wypruwać flaki, a w zamian dostaniemy…no właśnie co?

    • http://headdivided.pl/ Head Divided

      Mam podobne myśli. Co prawda matką nie jestem i pewnie jeszcze bardzo długo nie będę, ale jak przeczytałam o tym projekcie to aż się we mnie zagotowało. Bo z jednej strony wszyscy wszędzie trąbią, że kobiety powinny się rozwijać, być przedsiębiorcze, próbować, walczyć o lepsze życie, a z drugiej strony mam wrażenie, że państwo nam to utrudnia, zamiast ułatwić, a chyba nie tędy droga do lepszej Polski, prawda?
      NIe mam pomysłu na własną firmę, ba! mam 18 lat i nawet na siebie nie mam jeszcze pomysłu, ale jak widzę takie zagranie to mam ochotę być „przedsiębiorcza inaczej” i za parę lat jak będę chciała zostać matką to po prostu pójdę na bezrobocie.

      • http://ograniczamsie.blogspot.com/ Kasia | Ograniczam Się

        To, że się ma 18 lat i brak pomysłu na siebie to chyba powszechna sytuacja, związana też z wyabstrahowaniem systemu edukacji od realnych, szybko zmieniających się potrzeb rynku. I wybiera się studia fajne, ale niepotrzebne, a po 10latach żałuje. Kto tak nie miał?
        Co do macierzyństwa myślę, ze to przyjdzie samo, nieważne jakie będą warunki socjalne. A jak ma nie przyjść to warunki socjalne i tak nic nie zmienią. Raczej nie rodzi się dzieci dla pieniędzy. Or is it?

        • http://headdivided.pl/ Head Divided

          „nieważne jakie będą warunki socjalne” – teoretycznie tak, a praktycznie to raczej wolałabym nie wychowywać dziecka mieszkając jeszcze z rodzicami lub w mieszkaniu studenckim z 5 innymi osobami i ledwo wiązać koniec z końcem :) To może i przesadzona sytuacja, ale nie wykluczam, że mogę mieć właśnie takie warunki ;)
          Masz rację, że nie rodzi się dla pieniędzy, ale przykładowo jeśli przed dzieckiem ja i mój chłopak utrzymywalibyśmy się w sam raz z dwóch pensji, a potem nagle musieli się przerzucić tylko na jego i moje niecałe 18 złotych, to chyba byłoby ciężko zapewnić dziecku dobry byt ;)

          • http://www.marilabo.pl/ Mari

            Ja wstępnie, tuż przed snem odniosę się tylko do tego ostatniego komentarza. Bo twój tok rozumowania jest bardzo bliski mojemu wcześniejszemu. Tymczasem, raz że nie ma idealnego momentu, dwa w ciąży jest się 9 miesięcy i, jeśli dobrze pójdzie i nie będzie problemów zdrowotnych, to to jest dobry czas do zmian, kreatywnych pomysłów i wykorzystania drzemiącego potencjału. Więc być może dowiesz się/dowiecie się o ciąży w mieszkaniu studenckim, ale nie koniecznie musi być w tym mieszkaniu przyjmowany twój domowy poród :D.

    • http://www.marilabo.pl/ Mari

      A z ciekawostek – przeglądam właśnie ostatni numer miesięcznika M jak Mama. I jednym z tematem jest fundusze na własną firmę. Czyli posiedź w domu, a jak ci się nudzi dopiero wtedy otwieraj firmę. Byle nie przed porodem.

  • http://ograniczamsie.blogspot.com/ Kasia | Ograniczam Się

    We Francji podoba mi się to, że są nawet żłobki czy przedszkola otwarte 24h/ dobę – przecież są rodzice pracujący zmianowo. Kiedy ktoś u nas się na to odważy? Szwecja jest dla mnie wzorem absolutnym jeśli chodzi o promowanie i wspieranie równości w rodzicielstwie – tak, tak, nie macierzyństwie. I szczerze wierzę, że wydłużony, powszechny urlop ojcowski oraz możliwość elastycznego łączenia pracy z opieką nad dziećmi rozwiazałyby problem trudnego powrotu mamy do pracy i stygmatyzacji mam jako pracowników wysokiego ryzyka. Promujmy ojcostwo!

    • http://www.marilabo.pl/ Mari

      Świetny pomysł z tymi żłobkami.
      Promujmy ojcostwo – choć mój mąż był jakby nieco dyskryminowany ze względu, że ot po porodzie weźmie sobie całe dwa tygodnie tacierzyńskiego i go nie będzie w pracy. No po prostu koszmar jakiś.

      • http://ograniczamsie.blogspot.com/ Kasia W | Ograniczam Się

        Właśnie o to mi chodzi. Co z tego, że ojcowie mają opcję 2-tygodniowego urlopu ojcowskiego, skoro są napiętnowani przez pracodawców, że je biorą. Musiałaby nastąpić zmiana światopoglądowa, żeby takie urlopy, a nawet dłuższe były czymś powszechnym i normalnym. Dopiero wtedy kobieta będzie mogła bez problemu wrócić po 6 miesiącach do pracy i nie bać się zostawić dziecko z kimś obcym, bo tym kimś będzie uczestniczący aktywnie w wychowaniu Tata. Z drugiej strony, jak o tym myślę, to bez dyskusji społecznej, zaangażowania mediów i kampanii pro-rodzicielskiej ciężko będzie ojców i pracodawców do tego przekonać.

      • http://www.rudymspojrzeniemnaswiat.blogspot.com Elaine Blath

        Współczuję, że mąż był dyskryminowany. W dużej mierze niestety wynika to jeszcze z naszego polskiego skostniałego myślenia stereotypami (żona gosposia, mąż w pracy). Na szczęście to też się zmienia, szkoda tylko że tak powoli.

    • http://www.rudymspojrzeniemnaswiat.blogspot.com Elaine Blath

      Są otwarte już takie żłobki. Jeden na pewno jest w Poznaniu. U mnie na osiedlu można też jak ktoś chce umówić się i z soboty na niedzielę dziecko zostawić.

      • http://www.marilabo.pl/ Mari

        Państwowe czy prywatne? W Krakowie widziałam kiedyś jeden taki, prywatny.

        • http://www.rudymspojrzeniemnaswiat.blogspot.com Elaine Blath

          Wydaje mi się, że prywatny. Przyznam szczerze, mnie nigdy taka opcja nie interesowała, ale przy systemie zmianowym obojga rodziców to jest jakaś opcja. Gorzej jeśli ludzie wykorzystują to jako czas na wzięcie urlopu od dziecka, bo niestety w takim kontekście słyszałam o tym żłobku. W takim przypadku niech lepiej tacy ludzie nie planują dzieci, skoro ich celem jest wrzucenie dziecka jak najdłużej do żłobka a samemu wakacje 3 tygodnie gdzieś tam…. Dziecko jest też odpowiedzialnością i z dzieckiem można naprawdę wiele rzeczy robić razem.

      • http://ograniczamsie.blogspot.com/ Kasia W | Ograniczam Się

        To ciekawe, nie słyszałam o takich, ale jeśli to prawda, to NARESZCIE! Doczekałam tych czasów :) Muszę się rozejrzeć po Poznaniu.

  • http://www.outdeed.blogspot.com/ Magdalena Kucucha

    Ale jojczą bez przerwy, że dzieci się mało rodzi, że naród się starzeje. Eh, hipokryzja cieknie z uszu :<

    • http://www.marilabo.pl/ Mari

      to prawda.

  • http://www.rudymspojrzeniemnaswiat.blogspot.com Elaine Blath

    Podejście do matek na macierzyńskim, becikowego itd zmienia się niby na lepsze. Nie miałam okazji zajrzeć od strony własnej działalności. Początkowo zastanawiałam , co przez rok będę robić z dzieckiem. Ale przyznam, że dopiero po roku jako tako byłam w stanie zostawić gdzieś dziecko. Tutaj więc duży plus. Szkoda, że kosztuje stresu kobietę czy będzie miała dokąd wrócić. Znam też koleżanki, które wracały po 6 mieś, bo inaczej właśnie nie miałyby gdzie wrócić. Kolejny temat: becikowe. Załapaliśmy sie tylko dlatego, ze mąż jeszcze 1,5 roku wczesniej nie miał pracy. Teraz ma (całe szczęście!), ale przy prywatnym żłobku, kredycie na mieszkanie itd nie zostaje nam aż tyle dużo, żeby 1000zł nawet jednorazowo nie robiło nam różnicy. Teraz już musielibyśmy sie bez tej dotacji państwa obyć. Edukacja w trakcie macierzyństwa? owszem jest możliwa, jak się człowiek dobrze zorganizuje, wynajmie opiekunkę lub ma po ręką dziadków/rodzeństwo itd, ale nie jest takie proste. Na pewno w tym czasie można wiele poświęcić dziecko,a także sobie – na zastanowienie się i podjęcie pierwszych kroków do zmiany. Bo być może wpadnie się na świetny pomysł na własny biznes, rozwinie się własne hobby itd. Zmienia się, ale jest jeszcze wiele do zrobienia w kwestii zachęcania ludzi do powiększania rodziny.

    • http://www.marilabo.pl/ Mari

      A ja nie wiem, czy na lepsze. Bo to że mogę rok zostać z dzieckiem. No plus, ale to ile mogę jako kobieta i pracownica stracić przez ten rok… Wolałabym jednak więcej żłobków, zwłaszcza z uwzględnieniem sytuacji, że nie wszyscy mieszkają w miejscu zameldowania i że katolik fikcyjnego rozwodu nie weźmie, żeby być w lepszej sytuacji…
      Ja, prawdę mówiąc, jestem obecną sytuacją rozczarowana i zniesmaczona. I już wiem dla kogo jest to kraj – dla polityków.

      • http://www.rudymspojrzeniemnaswiat.blogspot.com Elaine Blath

        Nie napisałam, że jest świetnie i wspaniale i na tym pozostańmy. Mówię, że patrząc jeszcze kilka lat wstecz było jeszcze gorzej. Idealnie nie jest, nie jest nawet dobrze, ale jest już ciut lepiej. Żłobków państwowych też jest więcej niż było, prywatnych zresztą też. Po prostu ciągle jesteśmy do tyłu w kwestiach wsparcia rozwoju rodziny.

  • http://chicamala.pl/ Chica Mala

    Państwo nas po prostu bardzo aktywnie zachęca, żebyśmy wyjeżdżały i rodziły gdzieś indziej… ;-)

    Swoją drogą – zasiłku dla bezrobotnych też tak łatwo nie dostaniesz – trzeba mieć przepracowany min. rok, musisz zostać zwolniona (zwalniający się sami muszą czekać 90dni, które odejmowane są od czasu wypłacania zasiłku), no i też nie każdy ma zasiłek przez cały rok. Większość tylko przez 6 miesięcy.

    Nie, żebym próbowała to usprawiedliwiać. Jak najbardziej zgadzam się, że to jest niesprawiedliwe nawet mimo tych w/w warunków…

    • http://www.marilabo.pl/ Mari

      Nie tylko państwo zachęca, sam prezydent uważa, że nie jest to zły pomysł. Kto wie, czy po podpisaniu tej ustawy nawet w trybie VL sam nie wyjedzie z Polski, albo nie będzie mówił, że jego dzieci też mają 17 zł macierzyńskiego.
      Tak czy siak, sytuacja jest pomylona i zabija we mnie resztki patriotyzmu. Może o to chodziło, w końcu patrioci to konserwatyści…

  • http://sisters92.pl Sisters92

    Do dzieci nam chyba jeszcze daleko, więc aż tak nie interesujemy się wchodzącymi przepisami. Faktem jednak jest, że rok przerwy to jednak dużo czasu. Z drugiej strony mama powinna ten czas poświęcić dziecku, a nie własnemu rozwojowi tylko po to, żeby miała do czego wracać.

  • Anna Zumi

    Jestem teraz w ciąży, w Niemczech – kraju, który na pewno nie odwraca się od matek i oferuje im wsparcie. Muszę jednak napisać, że „cudze chwalicie, swego nie znacie”. Owszem, tutaj też pojawia się idea żłobków 24-godzinnych, różnych innych form opieki.

    Gwarantuję jednak, że niewiele polskich matek chciałoby posłać tam swoje dzieci. Strach ludzi przed posłaniem dzieci do bezdusznego przedszkola, w którym na obiad podaje się makaron z sosem z proszku jest tak duży, że wiele matek decyduje się zostać z dzieckiem lub ludzie w ogóle na dzieci się nie decydują. Nie ma wspólnych posiłków w przedszkolu, rutyny, organizachi. Nawet w katolickich/ewangelickich placówkach muzułmańskie dzieci kopią swoje matki lub przedszkolanki, bo ojciec też tak robi. Dzieci się nie wychowuje, nie karci, nie chwali tylko pilnuje, aby na początku i na końcu dnia pracy liczby się zgadzały. Wyjątki są nieliczne – a kiedy przeanalizujemy te wyjątki to okazuje się, że Panie przedszkolanki (lub prywatne opiekunki) to Polki, Rosjanki, Ukrainki, których wyobrażenie o przedszkolach i żłobkach jest zupełnie inne.

    Komentarz trochę nie na temat, ale pokazuje też oblicze i konsekwencje innego systemu, może lepszego pod kątem finansowo-organizacyjnym, ale nastawionym głównie/wyłącznie na to.
    Pozdrawiam :)

    • http://www.marilabo.pl/ Mari

      To ciekawe, o czym piszesz. Spotkałam się też z podobnymi opiniami o wychowaniu dziecka w Niemczech. Ale jednocześnie myślę, że jeśli państwo jest w stanie zapewnić ci stabilność finansową ze względu na dziecko, to znacznie łatwiej w tej sytuacji będzie znaleźć kogoś do opieki nad maluszkiem. Co mi się w Polsce nie podoba, to rozwodzenie się jak bardzo politycy dbają o politykę prorodzinną, a w praktyce mamy nic. I – to ciekawe – każde rozwiązanie ma swoje plusy i minusy.