rodzicielstwo

Książki o świadomym życiu #1

Zasada too many books, too little time jest coraz bardziej aktualna. Na szczęście udało mi się znaleźć czas i przeczytać dwie świetne książki o świadomym życiu. Jedna z nich to lektura dla rodziców, ale moim zdaniem nie tylko, a druga dla wszystkich aspirujących minimalistów i eksperymentatorów.

Poradnik dla zielonych rodziców Reni Jusis Magda Targosz, wyd. Mamania*

ekorodzic

Choć książka ma w tytule owo słowo rodzice, które najczęściej kojarzy się z osobami, których dziecko już bryka poza brzuszkiem, to ta pozycja jest przeznaczona również dla tych, którzy na przyjście dziecka na świat dopiero oczekują.

Każdy z nas w jakimś momencie swojego życia zastanawia się jak być wspaniałym rodzicem. I już w pierwszym zdaniu przeczytamy: „Urodziliśmy się z tym: to intuicja i miłość”.

Książka podzielona jest na kilka bloków dotyczących porodu, rodzicielstwa bliskości, odżywiania, pieluszkowania i kosmetyków, zabawek i ekologii. Bloki dzielą się na mniejsze rozdzialiki, które są tak naprawdę wywiadami z matkami, położnymi, doulami. Dzięki temu książkę czyta się jakby samemu rozmawiało się z tymi osobami.

Czytając książkę, najpierw spróbujemy sobie odpowiedzieć na pytanie gdzie i w jaki sposób rodzić. Magda Targosz i Maria Romanowska starają się pokazać, że nie warto podchodzić do porodu jako do czegoś strasznego. Warto oswoić tę część kobiecości i przygotować się do jej przeżycia. Pomóc w tym może m.in. plan porodu, w którym określimy nasze preferencje – „kobieta, pisząc taki plan, robi sobie skrót tego, co wie o porodzie”. Znajdziemy też poradnik dotyczący karmienia piersią, mity z tym związane oraz podpowiedzi, w jaki sposób do tego się przygotować. Z takich najważniejszych podpowiedzi – trzeba pamiętać, żeby sprawdzić, jaka jest polityka szpitala pod tym względem. Są takie, w których karmi 30% matek, a są takie, w których 70%.

Mój ulubiony rozdział jest o dotyku. Sama uwielbiam masaż i bycie masowaną. Na szczęście, ciąża sprzyja takim sytuacjom, co więcej jest doskonałym pretekstem, żeby „wymusić” kolejny masaż na mężu. Dotyk jest piękny, czuły, delikatny i przepełniony miłością, nic dziwnego, że trzeba dotykać nasze dzieci. Jeśli chodzi o masaż niemowląt – mamy tutaj dwie wersje – masaż Shantala (chyba właśnie jego najczęściej uczą na kursach) i masaż europejski. Prawdę mówiąc, jeszcze nie wiem, co to ten europejski, ale książkę Masaż Shantala już przeczytałam i bardzo podoba mi się takie podejście do kontaktu z dzieckiem. Pytanie – jak to zrobić, żeby nie skrzywdzić tej kruchej istotki? Jeśli nie mamy książek, zawsze można posiłkować się YT czy skontaktować się z fizjoterapeutą, można też zapytać się swojej położnej środowiskowej czy nie ma kogoś do polecenia. I tutaj płynnie przechodzimy do rodzicielstwa bliskości. To podejście, które opiera się na uważności i czułości wobec dziecka. Ma aż 7 filarów i zasługuje na osobny temat. Od rodzicielstwa bliskości płynnie przychodzimy do przytulania, a stąd już tylko krok do historii chustowych. Po przeczytaniu teorii uważam chusty za przydatny, praktyczny wynalazek i nie mogę doczekać się przetestowania go w praktyce. Drugim takim wynalazkiem są pieluchy wielorazowe. Tutaj też odkąd usłyszałam o czymś takim, wiedziałam, że będę chcieć je wypróbować. A teraz nie obce mi są już nazwy typu kieszonki, formowanki, otulacze czy snappi. Z książki dowiemy się sporo też o ekologicznym odżywianiu i kosmetykach. Ja mam teraz fazę na przygotowanie własnego proszku do prania, zobaczymy jak bardzo będzie skuteczny.

Podsumowując, książka Poradnik dla zielonych rodziców to pozycja dla tych, kto lubi naturalność w przeróżnych jej wymiarach i rytm slow. Kto nie tylko czyta składy, ale też chce je tworzyć. I dla tych, którzy chcą potraktować rodzicielstwo jako wspaniałą przygodę.

Mniej Marta Sapała, wyd. Relacja

marta sapała, mniej

Najpierw dawno-dawno temu, chyba na początku eksperymentu odkryłam bloga Marty. Nie kupowała tego, a ja z zapartym tchem czytałam opisy kolejnych zmagań czy spostrzeżenia na temat życia z bez kupowania. Długo się wahałam, czy zakupić książkę – bo jak to? kupować książkę o niekupowaniu? Ale absolutnie nie żałuję zakupu.

Książka ma inną strukturę niż blog, jest bardziej obfita w analizy zjawisk, opisy sytuacji, ma zupełnie inną strukturę. Przypomina mi zapiski z prowadzonego eksperymentu czy badań terenowych. Bo chyba tak właśnie było. A ja sama niejednokrotnie w trakcie lektury zastanawiałam się, czy byłabym w stanie tak się gimnastykować, żeby nie kupować. Te myśli nachodziły mnie zwłaszcza przy kompletowaniu wyprawki. W książce Marta opisuje niekupowanie zabawek czy ubranek, wymienianie się bądź własnoręczne produkowanie. I tak się zastanawiałam – co jakby wymienić 2 domowe dżemy na paczkę pieluch? Hmmm…tylko najpierw te dżemy trzeba mieć :).

Książka opisuje rok bez zakupów. Spędzają go mieszkańcy dużych miast, miasteczek i wsi. Rodziny i single. Osoby zamożne i te mniej. Impulsem do wzięcia udziału w eksperymencie, w którym nie wszyscy dotrwają do końca, jest chęć sprawdzenia siebie, wyrwania się konsumpcjonizmowi, ciekawość, choć niekiedy uczestnicy godzą się z powodów typowo oszczędnościowych – i wiele się dzięki temu nauczą. Pewnie nawet więcej niż z bloga Michała. O ile, oczywiście, starczy im cierpliwości i zaparcia.

Każdy miesiąc poświęcony jest innemu motywowi przewodniemu – może to być gospodarność, sprzątanie czy wizerunek. Oprócz opisu przygód rodzin w tym temacie, Marta przywołuje także badania naukowe i swoje odkrycia w tym temacie. Książka ma przypisy i to mi się w niej też podoba, dzięki temu można dowiedzieć się znacznie więcej.

Co do mnie – nie wiem, czy wzięłabym udział w takim eksperymencie. Choć lubię czytać o takich radykalnościach. Sama spędziłam miesiąc bez kupowania, a konkretniej ograniczając swoje typowe zakupowe życie. Ale cały rok? Bez względu na to, co się wydarzy? Chyba nie starczyłoby mi odwagi. Na pewno chciałabym się nauczyć więcej cierpliwości do różnego rodzaju wymian ubrań i książek. Rzadko przywiązuję się do rzeczy i z przyjemnością puściłabym dalej torbę, książkę czy szal. Chciałabym też spróbować zajadać rzeczy znalezione na polu czy łące. Chwasty i chabazie smaczne i naturalne. No i chciałabym mieć taką odwagę i nie kupować. Pokonać ten dyskomfort np. wyjścia do kawiarni czy innego miejsca, żeby spotkać się ze znajomymi. Myślę, że ta sfera związana ze społecznym osądem byłaby dla mnie najtrudniejsza. Znajomi czy współpracownicy prędzej czy później zauważą, że chodzimy w tych samych ubraniach, wieczory najczęściej spędzamy w domu na darmowych rozrywkach i w ogóle jakoś unikamy tematu pieniędzy.

Moim zdaniem warto przeczytać obydwie książki, zwłaszcza że w dość nietypowy sposób pokazują jak się żyje, kiedy się żyje świadomie. Dajcie znać, czy wzięlibyście udział w takim eksperymencie i dlaczego.

*Zanosi się chyba na to, że przeczytam wszystkie książki wydawnictwa. Czytam właśnie Bez lęku na przemian z Księgą rodzicielstwa bliskości, mam zamiar ćwiczyć się z Masażu Shantala, na pewno chcę przeczytać Dziecko bez kosztów, a i Dzikie harce wydają się niczego sobie. Spodziewajcie się nowych recenzji!

You Might Also Like

  • minimalista

    Polecam jeszcze książkę „Prawdziwe życie” Ferenca Mate

  • http://yourstory.pl Aneta Kicman

    Dzięki za recenzje – chyba sięgnę po „Mniej” :)

    • http://www.marilabo.pl/ Mari

      Polecam, sporo tam ciekawych przemyśleń.

  • http://www.karinaostapiuk.pl/ Karina

    rok bez zakupów? brzmi jak totalne szaleństwo! ale jeśli radykalne metody mają przynosić dobre skutki, to może czasem warto spróbować? ; ) ciekawa propozycja.

  • http://sisters92.pl Sisters92

    Dzieci jeszcze nie mamy, ale za kilka lat z chęcią zapoznamy się z pierwszą książkę.
    Druga – ciekawa i radykalna zarazem. Pierwszy raz o niej słyszymy, ale może przeczytamy z ciekawości. My nie zdecydowałybyśmy się na rok bez kupowania. Jakoś co dzień robimy zakupy, ciężko byłoby to zmienić.

    • http://www.marilabo.pl/ Mari

      A może by tak miesiąc bez kupowania zbędnych rzeczy? Brzmi wystarczająco rozsądnie?

      • http://sisters92.pl Sisters92

        Właśnie się doliczyłyśmy, że mamy blisko 150 książek nieprzeczytanych, więc ograniczymy zakupy w tej kwestii.

  • http://www.lipinski-kamil.pl/ Kamil Lipiński

    Ale jak to rok bez zakupów? Przecież zawsze pojawi się artykuł pierwszej potrzeby, który ma ktoś kto nie chce się wymienić. Jak autorka to rozwiązała? Jakoś nie mogę sobie wyobrazić technicznego aspektu niekupowania przez 365 dni.

    • http://www.marilabo.pl/ Mari

      @kamlipinski:disqus trochę tak jak to opisałam @elaineblath:disqus. A trochę tak jak to rozumiał każdy z uczestników eksperymentu – np. węgiel musisz kupić, ale skarpetki możesz podszyć, a książkę wypożyczyć :).

  • http://www.rudymspojrzeniemnaswiat.blogspot.com Elaine Blath

    O czym jeszcze jest książka dla ekorodziców? A rok bez kupowania? cóż bez ciuchów jasne, ale bez książek nie dam rady:(

    • http://www.marilabo.pl/ Mari

      Elaine, rok bez kupowania, to pojęcie umowne. Nic nie stoi na przeszkodzie, żeby się wymienić. Bardziej to jest dla mnie rok kreatywności i nie sięgania bezmyślnie po portfel.
      W poradniku dla zielonych… znajdziesz nawet wykrój mei tai :)!

  • Barbara Bienias

    Lubię ideę świadomego życia i bycia tu i teraz – to sztuka, której staram się nauczyć, jako osoba z natury niecierpliwa. Dziękuję za post. Basia

  • zamiastburzy.blogspot.com

    Tą drugą książką bardzo mnie zaciekawiłaś!

  • http://ograniczamsie.blogspot.com/ Kasia W | Ograniczam Się

    „Mniej” Mart Sapały to była moja wielka inspiracja do rozpoczęcia przygody z niekupowaniem właśnie, a w zasadzie z tą formą, o której i Ty piszesz: ograniczenie zakupów, bardziej przemyślane konsumowanie, no i zupełne novum dla mnie – wymienianie się książkami i ubraniami wśród znajomych i nie tylko. Codziennie zastanawiam się, co by tu jeszcze ograniczyć, zoptymalizować, ale nie po to, by po prostu się pozbyć, ale by coś zyskać. To prawda, że życie w ten sposób na początku zabiera więcej czasu, bo musisz przemyśleć swoje zwyczaje zakupowe. Mam jednak nadzieję, że z czasem wejdzie mi to w nawyk, szafę będę miała idealnie skrojoną do moich potrzeb, no i oduczę się gromadzenia gazet :)

    Ty też eksperymentujesz?

  • http://ksiazkirozwojowe.pl/ Hanna

    Nie słyszałam o tej drugiej książce, brzmi bardzo zachęcająco :)