slow life

Zacznij od czystej kartki, czyli czym jest dla mnie minimalizm

Skąd się bierze zamiłowanie do minimalizmu i prostoty? Bieli, wyrazistych kształtów i malizny albo małości? Im dłużej nad tym się zastanawiam, a dłużej w tym przypadku znaczy bardziej miesięcy o ile nie lat, tym bardziej jestem przekonana, że chodzi o jedno. O potrzebę czystej kartki.

czym jest minimalizm

Tej uspokajającej bieli, która pozwala nadać porządek. Wygładzić i uspokoić swoje namiętności i żądze. Uświadomić sobie, że mam to, czego mi potrzeba i wiem dokładnie, czego chcę.

Dwa ważne pytania

Te dwa pytania – co ja takiego mam i czego mi potrzeba są bardzo ważne i wielokontekstowe. Nieważne, czy masz na myśli swoją szafę, półkę z książkami, życie miłosne czy zawodowe. Póki nie wiesz, gdzie i nad czym stoisz, nie ruszysz do przodu.

Wielokrotnie obserwowałam to u siebie. Czy to stres przed zmianą pracy, otwarciem firmy. Czy ten związany z własnym wyglądem, rozpoznaniem swoich potrzeb. Czy też ten, który wiązał się z macierzyństwem. Póki było to nienazwane, stałam w miejscu, przyglądając się temu i czas od czasu odwracając głowę. Żeby nie stresowało, nie martwiło, nie naciskało. Ale co konkretnie ma mnie nie naciskać, nie martwić, nie stresować? Odpowiedź na te pytania jest pierwszym krokiem do sukcesu. Pozwala określić od czego uciekam i czego się boję. Ale ważniejsza jest ta odpowiedź z wcześniejszych pytań – gdzie jestem? I jeszcze lepiej – dokąd zmierzam? Jak to by było, gdyby było idealnie?

Co mi dało zastosowanie takiej perspektywy?

Przestałam uciekać. Mogę szybciej rozwiązać jakiś problem. Ruszyć do przodu, nie miętosić się nad książką do ostatniego egzaminu – bo jest przecież taka gruba, no i jest z filozofii, tylko ją ogarnąć. Nie myśleć, co jeśli nie będę mieć klientów, tylko określić jak chcę ich pozyskać, a przede wszystkim utrzymać. Nie skupiać się na tym, że dziecko będzie jak ten rozwrzeszczany bachor w supermarkecie, tylko zastanowić się, czego ono może potrzebować. Jakie może mieć potrzeby i jak je rozpoznać od początku.

I tak tę białą kartkę z początku wpisu zaczynam zapisywać. Szkicować, dookreślać. Mam na niej to, czego potrzebuję. I wiem, co na niej jest.

To tak jak z artykułem na bloga. Póki muszę coś napisać, ale nie wiem konkretnie, który z tematów chciałabym rozwinąć – przetłacza mnie to niemal równie potężnie jak wypadające z szafy ubrania. A kiedy poszukam, pokopię głębiej znajdę to, czego potrzebuję i czym chcę się podzielić.

Taka jest moja koncepcja. Możliwe też, że zainteresuje was, co na ten temat napisała Ajka z prostego bloga, Dorota z kameralnej czy Kasia z simplicite.

A na koniec pytanie – czym dla was jest minimalizm? Modą, ułudą, koniecznością, czy…?

You Might Also Like

  • http://yourstory.pl Aneta Kicman

    Mega wpis. Wydaje mi się, że ujęłaś minimalizm trochę jak początek świadomego życia. Jeśli dobrze Cię zrozumiałam, to dokładnie się zgadzam. Myślę, że jako dzieci lądujemy już w przestrzeni i wśród wartości ważnych dla naszych rodziców, a my tak naprawdę możemy potrzebować zupełnie innej przestrzeni. I dopiero kiedy usuniemy sprzed oczu te niepotrzebne nam elementy (fizyczne, światopoglądowe, estetyczne), możemy zacząć tworzyć coś własnego i mieć poczucie, że jest to faktycznie nasze. A czysta kartka, metaforycznie czy dosłownie, jest wtedy pomocna :) Tylko, że niełatwo dojść do tej czystej kartki!

    • http://www.marilabo.pl/ Mari

      Dziękuję!
      Masz rację i dobrze odczytałaś wpis. W zasadzie pisałam go z tzw. potrzeby serca :). Ale właśnie tak patrzę minimalizm nie jako na ilość, bądź jej brak, ale świadomość tego, co posiadam i jego przydatność.

      A co ci przeszkadza w dojściu do czystej kartki? Dla mnie to byłby szeroko rozumiany hałas.

      • http://yourstory.pl Aneta Kicman

        Myślę, że każdemu przeszkadza to samo – najpierw trzeba sobie zdać sprawę, że te idee, światopoglądy czy systemy wartości, które mamy od dzieciństwa, w istocie nie są naszymi.

  • http://kameralna.com.pl/ Dorota Zalepa

    Zagadzam się! Warto czasem tak szczerze pogadać ze sobą. Wszystkie odpowiedzi są w nas! Dziękuję za podlinkowanie mojego postu :-)

    • http://www.marilabo.pl/ Mari

      jesteśmy kluczem :).

  • http://sisters92.pl Paulina Kwiatkowska

    Coś w tym jest. Odkąd na kartce wypisuję sobie od czasu do czasu cząstkowe cele, punkty moje życie stało się może nie łatwiejsze, ale przyjemniejsze.

    • http://www.marilabo.pl/ Mari

      przyjemność życia – pięknie!

  • http://www.kusterkowa.blogspot.com Kusterkowa

    Dla mnie minimalizm jest porządkiem i spokojem. Czystą przestrzenią, w której mogę swobodnie myśleć ;)

    • http://www.marilabo.pl/ Mari

      przepiękna definicja.

      • http://www.kusterkowa.blogspot.com Kusterkowa

        Dziękuję <3

  • http://studiobarw.blogspot.com Aneta Witkowska ✿ Studio Barw

    Dla mnie minimalizm to zdecydowanie spokój i tylko spokój. Warto zapisywać, robię to regularnie i dzięki temu życie jest bardziej uporządkowane :)

  • http://poliglotawkilkukrokach.pl Inga-poliglotawkilkukrokach.pl

    Wciąż uczę się zapisywać. Ale też mam tych zapisków, określeń coraz więcej. Nieświadome życie jest bardzo frustrujące :) Póki odsuwałam świadomość, nie mogłam się realizować, odkryć swojej pasji… Jestem więc jak najbardziej za! Pozdrawiam :)

    • http://www.marilabo.pl/ Mari

      Tak, byłam na tym etapie. Choć, prawdę mówiąc, ten rdzeń tego, co chcę robić jest we mnie, niezależnie od tego czy zapisałam go, czy też nie.

  • http://francuski-egzamin-delf.blogspot.com.es/ Uczę się francuskiego

    Hej!
    Mnie minimalizm wcale nie jest bliski – jeśli chodzi o sposób życia. Nawet czasami mnie trochę irytuje. Dla mnie to jest moda. Nie mówię tego w złym sensie – ja np. przestałam jeść gluten kilka miesięcy temu – dlaczego? Bo taka przyszła moda, a ja się naczytałam i uznałam, że to do mnie pasuje, do mojej filozofii, spróbowałam i świetnie się z tym czuję, o wiele lepiej niż wcześniej – nie o to przecież chodzi? Mówię moda w znaczeniu nowe tendencje, które można zastosować u siebie.
    ALE…
    Dlaczego mnie tak interesują posty blogowe o minimalizmie? Przeczytałam ich chyba milion. I jeśli otwieram nowego bloga (tak jak otworzyłam Twojego – nie wiedziałam dokładnie o czym będzie wpis!) i widzę coś o minimalizmie, to pochłaniam. Dziwne, co nie? :) Ale nie miałam jeszcze nigdy „zapędów”, żeby zastosować coś u siebie.
    Jeśli masz jakiś pomysł dlaczego tak mi się dzieje, to czekam na diagnozę ;)

    Jeśli chodzi o kartkę, to ja mam z kolei problem, bo z mojej kartki tylko niektóre rzeczy przechodzą do rzeczywistości. Sporo ich tam jednak zostaje. Może powinnam zminimalizować zawartość mojej kartki?

    • http://www.marilabo.pl/ Mari

      Jeśli chodzi o kartkę – też tak miałam. I odkryłam, że widocznie aż tak bardzo tych rzeczy, zdarzeń czy planów, które na niej są, nie potrzebuję. Nawet nie wiem czy to minimalizm, czy świadomość własnych potrzeb.

      Podobnie jak ty mam z postami o niekupowaniu przez rok czy systematyzowaniu swojej szafy, w sensie 5 elementów na sezon czy coś w tym stylu. Dla mnie to chciałabym, ale się boję.

  • http://www.bellove.pl/ Bellove

    Ja od niedawna zaczęłam wprowadzać zasady minimalizmu i jest mi z nimi dobrze :)

    • http://www.marilabo.pl/ Mari

      no i dobrze, że właśnie tak :)

  • http://zzyciaannyt.blogspot.com/ Anna Tomaka

    Minimalizm jest dla mnie posiadaniem wystarczającej ilości rzeczy wokół mnie, bez dodatków zaśmiecających przestrzeń.Pozdrawiam i zapraszam do siebie zzyciaannyt.blogspot.com

  • http://drogadominimalizmu.pl/ Kasia | Droga do minimalizmu

    Minimalizm to dla mnie przestrzeń, tak potrzebna, by oddychać, a nie ją wypełniać. I nie chodzi tylko o fizyczną przestrzeń, poprzez rezygnację z nadmiaru spraw odzyskuje się czas i spokój wewnętrzny. Minimalizm to dla mnie nie minimum do przeżycia, ale właśnie optimum, by dobrze żyć.

  • Anna

    Ja chyba nie nadaję się na minimalistkę, bo wszystkie czyste kartki w zasięgu ręki zapełniam, żeby ich pustka mnie nie drażniła. Ups :)

  • Estera Ruby

    Minimalizm? To moment, gdy wiem, że już nie należy niczego dodawać, by nie przesadzić. To równowaga, dopełnienie, a nie przepełnienie…

  • wolnomi.com

    Zawsze doceniałam minimalizm w ubieraniu się i malowaniu. Innymi słowy, nigdy nie miałam głowy do szukania tysięcy dodatków i odcieni, mam kilka dyżurnych drobiazgów i one mają mi wystarczać.
    Od kiedy zaczęłam się często przeprowadzać, doceniłam też minimalizm w życiu, tj. posiadanie tylko potrzebnych rzeczy. Z bólem serca muszę przyznać, że choć kocham kwiaty, to prynajmniej póki nie zagrzeję gdzieś miejsca na dłużej, to nie mogę upiększać mieszkania dziesiątkami donic z roślinami, tak jak to robi moja mama, mieszkająca w tym samym domu od ponad trzydziestu lat. Nauczyłam się też kupować mniej przedmiotów, a te, które są niepotrzebne, taram się przekazać komuś innemu.

  • Pingback: Miesięcznik 5/2015 | marilabo.pl()

  • Pingback: Minimalizm a postrzeganie siebie - marilabo.pl()

  • Pingback: Jak robić, co się lubi. Mój manifest - marilabo.pl()

  • Pingback: Minimalizm i slow life, a życie - marilabo.pl()