o mnie

Miesięcznik 2/2015

Mam wrażenie, że czas przyśpiesza. Ale podobno będzie biegł jeszcze szybciej. I łapię się na tym co miesiąc. Na szczęście już w lutym można było poczuć pierwsze przebłyski wiosny, co pozwoliło przynajmniej momentami zapominać o zimie i jej pochmurnym nastroju.

podsumowanie miesiąca

W lutym starałam się wychodzić na spacery, zauważać jak zmienia się miasto. Bardziej się ruszać, prostować kości i w ten sposób przedłużać swoją żywotność. Bardzo polecam spacery, dzięki temu można odkryć nieznane zakamarki osiedla, a na naszym naprawdę sporo jest takich miejsc. Odkryliśmy już kiedyś tajemniczy ogród, pola koperku, ogródki działkowe, forty i spore przestrzenie krzywego asfaltu, który niezbyt się nadaje do jazdy na rolkach.

spacer

Udało mi się też przezwyciężyć swój kryzys czytelniczy. Sprawiła to książka Dehnela Lala. Opowiada ona o historii rodziny, wojnach, tradycji przekazywanej przez kobiety, a nawet o tęsknocie za pamięcią, która z każdym dniem robi się coraz mniej pojemna. Książka otrzymała Paszport Polityki w 2006 roku. Zauważam, że współcześnie nie tylko w literaturze polskiej, ale też w literaturze innych europejskich państw jest pewna tęsknota za przeszłością i potrzeba opowiedzieć ją od nowa. Te drobne i prywatne historie, jakże inne od tych przekazywanych w podręcznikach. Pokazuje to też, że opowiadacz (a najpewniej nawet historyk) zawsze jest subiektywny, a obiektywność w historii raczej nie istnieje. Poza tym jest to wyraz głębszych tendencji rewizji historii jak na poziomie mikro- tak i makro w skali całych państw. Świadczą o tym też powstające filmy. Wątek ciekawy, choć zastanawia mnie dokąd doprowadzi ten trend.

Lektury blogowe

U Kameralnej ciekawa lektura o motywacji wg blogerek. A w niej najbardziej przykuły moją uwagę słowa Uli:

Moja produktywność skacze momentalnie do góry, kiedy zdrowo odżywiam się i uprawiam sport. Mimo, że nie ma tu nic mistycznego, to najlepsza rzecz pod słońcem, która pobudza wszystkie moje zmysły, a z drugiej strony uspokaja skołatane nerwy i stres. Inny sposób na produktywność, to spojrzenie w przyszłość, na główny cel, do którego dążę po wykonaniu jakiegoś zadania.

Z kolei Michał świetnie pisze o tym, dlaczego wakacje mogą jednak znudzić się:

Żyłem jak na wakacjach i chyba powoli zaczęło mi się to nudzić – zupełnie jak pod koniec sierpnia, gdy marzysz już o nowym zeszycie, piórniku i podręcznikach.

Nie zawsze zgadzam się z tym, że każdy człowiek to marka. Niekiedy jednak nie można od tego uciec. A czasem wręcz jest to bardzo przydatne, np. kiedy prowadzi się działalność gospodarczą. Zainteresowanych brandingiem dla leniuszków odsyłam tutaj.

Pisanie bloga to nie tylko sam proces twórczy. Korekta i dobór fotografia też. Ale w przypadku bloga najważniejsze jest to, co dzieje się z wpisem później. A o tym co jeszcze można zrobić z opublikowanym artykułem przeczytasz w tym artykule.

Trochę inaczej i trochę przekornie o francuskim stylu:

Ubierać też się w Polsce potrafiłyśmy. Niedostatek wyzwalał inwencję. Nasze mamy i ciotki stosowały złote zasady stylu francuskiego po trosze z konieczności, po trosze z rozsądku. Tylko może nie definiowały ich w taki sposób.

I czyż ona nie ma racji?

Ciacha też czytają! Czyli świetna, choć niekoniecznie legalna akcja promocji czytelnictwa. Ja mam opory przed umieszczaniem w sieci zdjęć, na których są inne osoby. Ale podobno 3 osoby, to już rozmyty tłum i wtedy można.

Na blogu

Mogę powiedzieć, że w lutym stawiałam na jakość. Udało mi się zaangażować w dyskusję czytelników i dzięki temu sporo się dowiedzieć o spojrzeniu na życie i podejściu do czytelnictwa. Dzięki!

Co myślicie o dzieciach?

Proste kroki do świadomego życia

5 rzeczy, których nauczyło mnie małżeństwo

Rozterki czytelnika

A tymczasem już marzec! Będzie dla mnie bardzo dobry. Obiecał :)

 

You Might Also Like

  • http://hattu.pl/ Hattu

    Czas faktycznie przyspiesza (albo po prostu ja także odnoszę takie wrażenie) :) p.s. dzieki za kolejne zestaw dobrych linków!

    • http://www.marilabo.pl/ Mari

      No ba! Zbieram je od początku miesiąca :)

  • http://swiat-moniki.blog.pl/ Monika

    Linki fantastyczne ;) Teraz zamiast zrobić coś co powinnam – pranie, pozmywać, zakupy na obiad – będę siedzieć i czytać ;)

    • http://www.marilabo.pl/ Mari

      Nie rób tak :)

  • Anna

    „Lala” to książka autorstwa Jacka Dehnela, nie Huelle. Pozdrawiam serdecznie. Anna

    • http://www.marilabo.pl/ Mari

      Masz rację! Tak to jest, kiedy się myśli o dwóch książkach jednocześnie. Szkoda, że nie napisałaś, czy podobała ci się powieść.
      Dehnela przeczytałam jednym tchem, a Huelle zaczęłam, ale odłożyłam i chyba nie skończę.

      • Anna

        Hej, hej! Bardzo przepraszam, że napisałam taki suchy komentarz jakbym chciała wytknąć Ci błąd. Chciałam sprostować, ale pisząc nie da się tego tak jakoś elegancko, czy dowcinie ująć. Bardzo lubię Twojego bloga i często na niego zaglądam. Mi czasami zdarza się zapomnieć w ogóle kto napisał książkę, którą lubię:) „Lala” podobała mi się. Uwielbiam język, jakim posługuje się Dehnel. Uważam, że bardzo dba o słowo i czytanie kolejnych zdań sprawiało mi wielką przyjemność. Huelle nie czytałam. W ogóle widziałaś może jaki styl ubierania się ma Jacek Dehnel? Widziałam go parę razy na ulicach Warszawy. Nie da się go nie zauważyć ;)

        • http://www.marilabo.pl/ Mari

          Ja mam tak samo z zapominaniem autora albo tytułu. Zawsze pamiętam wygląd graficzny okładki i ostatnio w bibliotece próbowałam opisać, o którą konkretnie mi chodzi. Było zabawnie.
          Komentarz mi nie przeszkadzał, próbowałam domyślić się, dlaczego jest krótki, czy: a) lubisz Dehnela i czytałaś książkę b) nie lubisz błędów. Byłam bardziej zainteresowana opcją a.

  • http://www.simplife.pl/ www.simplife.pl

    też ostatnio drepczę w tę i z powrotem w poszukiwaniu wiosny ;)