relacje

Co myślicie o dzieciach?

Czy dzieci to temat tabu?

Myśl, że dzieci to temat tabu, przyśniła mi się którejś styczniowej nocy. Tak, wiem w nocy powinno się mieć lepsze rzeczy do roboty niż śnić o dzieciach. Ale w tym śnie zamiast się wybudzić ciągnęłam ten wątek dalej.

dzieci


I przypomniały mi się wszystkie krzywe spojrzenia kierowane w stronę rodziców dzieci, które zajmowały przestrzeń publiczną. Przywykamy do świadomości, że dziecko powinno być w domu albo w przedszkolu. Broń Boże w żłobku, bo tam oddają dzieci tylko wstrętne mamy pracoholiczki. Żadnych etapów pomiędzy, tę drogę najlepiej niech dziecko pokonuje w dobrze uszczelnionym samochodzie, bo po co ma się pchać do autobusu?

Dzieci bywają postrzegane jednak jako słodziutkie, takie cute. Właśnie na ładnych zdjęciach podczas pięknych wyretuszowanych sesji. Dzieci stały się też elementem pożądanym, kiedy pobiera się para z długim stażem mieszkania ze sobą. W zasadzie związek obecnie utrwala się najczęściej, kiedy maleństwo już jest w drodze albo ludzie mają zamiar poczynić usilne staranie o jego obecność. Wtedy przestaje obowiązywać deklaracja, że papierek nie jest nam do niczego potrzebny.

Wtedy też dziecko staje się produktem najwyższej wagi. Matkę w ciąży łatwo zastraszyć. Zachęca się ją w ten sposób do kupowania rzeczy, które zapewnią bezpieczeństwo jej lub jej malucha. Później już tylko gorzej. Z racjonalnych osób bardzo łatwo można przekształcić się w ludzi, którzy poświęcają każdą chwilę, żeby dziecku zapewnić jak najlepsze warunki, zabawki, ubrania. A co jeśli nie? Jeśli rodzina jest mniej zamożna? Jeśli mają inne priorytety? Albo np. dziecko się przewróci i będzie miało jakieś otarcia? Cóż, wówczas do gry wkracza państwo i jego instrumenty nadzorcze. Być może są to rzadkie przypadki niezbyt starannej pracy opieki społecznej, ale dzięki staraniom mediów te przypadki dość dobrze nagłaśniane.

Jak bardzo w tym wszystkim brakuje luzu! Swobody. Ile potrzeba, żeby wyzwolić się z presji, odkryć swoją intuicję w życiu małżeńskim, rodzinnym i za tą intuicją  podążać.

Tymczasem ostatnia myśl z tego snu: za kilka lat dzieci będą wynikiem czyjejś głupoty lub roztargnienia i nie wzięcia tabletki po lub usilnych starań uwieńczonych zapłodnieniem in vitro.

Po tym dyskusja się skończyła. A ja się obudziłam. Temat wydał mi się na tyle ciekawy, że chcę wiedzieć, co na ten temat myślicie.

You Might Also Like

  • http://blackfollow.wordpress.com/ blackfollow

    Za kilka lat dzieci będą, bo nie wypada, żeby ich nie było. Jak rzeczy.

    • http://www.marilabo.pl/ Mari

      jakich rzeczy?

      • http://blackfollow.wordpress.com/ blackfollow

        Jak rzeczy, bo coraz częściej traktowane jak przedmioty, bez uczuć i bez osobowości. Jak pacynki trochę.

  • Edyta Zając

    Bez przesady. Za kilka lat będą dzieci, bo ktoś ich będzie chciał jak niczego innego w życiu. Tak jak teraz. Teraz też są osoby, które traktują maluchy jak przedmioty – na przykład strojąc je, otaczając innymi przedmiotami, robiąc im zdjęcia i zarabiając na tym. That’s what we call… life.

    • http://www.marilabo.pl/ Mari

      Fajnie, że się odezwałaś :).
      Ten sen to było jakieś zbiorcze zebrania mainstreamowej otoczki związanej z dziećmi i ich posiadaniem. Póki się nie wejdzie w temat ze swoim życiem, to właśnie taki jest najczęstszy przekaz. I jednak myślę nad zdaniem, o którym piszesz, „bo ktoś ich będzie chciał jak niczego innego w życiu.” I trochę się tego boję, właśnie tego jak niczego innego i zafiksowania się na tym pragnieniu. Ale pewnie chodziło ci o dopadający instynkt macierzyński :). A to zupełnie co innego :)

      • Edyta Zając

        Instynkt macierzyński – tylko!

  • Ola

    O, ładna odmiana bloga! Na plus, zdecydowanie! :)
    Co do tematu- przerażające jest często to jak dzieci są traktowane- jako przedmioty. Nikt nie pomyśli o tym co by dziecko chciało, jakie ma potrzeby- dzieci dla takich osób są „rzeczą z wypożyczalni”. Równowagę przywracają ci MĄDRZY rodzice, opiekunowie, którzy wiedzą o co właściwie w tym chodzi! Pytanie tylko… czy tacy „mądrzy” rodzice, ludzie opiekujący się dziećmi w przyszłości już będą ginącym gatunkiem czy nie? Czy będzie ktoś, kto powie STOP? Czy ktoś będzie pamiętał o prawach dziecka- a dzieci znały te prawa i miały kogoś, komu mogą powierzyć kłopoty? Czy może będzie odwrotnie? W coraz szybkim tempie życia, ludzie w pewnym momencie powiedzą stop i zaczną myśleć? Nie wiem. Świat jest tak różnorodny, szybko się zmienia. Dzieci zawsze będą, tylko czy będą należyte traktowane jako DZIECKO? Ehh…

    • http://www.marilabo.pl/ Mari

      Dziękuję, poprzedni szablon też już trochę mnie męczył. A taki komplement bardzo na plus :D.
      Zadajesz bardzo ciekawe pytania. I dobrze, że coraz bardziej rozwija się trend świadomego i bliskiego rodzicielstwa. W tym przypadku jesteśmy w dość kłopotliwej sytuacji, bo świadomość rozwoju dziecka jak i różne opcje, które się pojawiają (wychowawcze czy inne) sprawiają, że trudno porównać to doświadczenie czy też zadanie lub misję z doświadczeniem naszych rodziców.

  • http://www.sour-girl.pl/ sour-girl

    ja mówię „dzieci” , myślę: „Jeszcze nieeee!!!”

  • Pedagog,niania,mamadwójki

    Dla mnie człowiek, który nie lubi dzieci, któremu dzieci przeszkadzają, ma jakiś problem ze sobą. Dziecko to człowiek, który jest na innym etapie życia niż my (którzy też dziećmi byliśmy), ale ma takie samo prawo do jazdy autobusem, do bycia wszędzie, gdzie potrzebuje być. Ma prawo źle się zachować, popełnić błąd, bo dopiero się uczy. A jeśli będzie siedziało w domu to się nie nauczy życia w społeczeństwie. Mądrzy rodzice powinni wiedzieć co jest dobre dla ich dziecka, bo je znają i nie kierować się opiniami i „dobrymi radami” obcych ludzi. Niestety jest coraz więcej chętnych na cudze dzieci. Zaczynając od sąsiadki, która wie lepiej kiedy Twoje dziecko powinno zacząć chodzić i kiedy nosić czapeczkę, poprzez „niezależnych ekspertów”, którzy wiedzą co Twoje dziecko powinno jeść, pić, do czego sikać, jakie lekarstwa, witaminki i szczepioneczki powinno sobie zaaplikować, do państwa, które uważa, że w rodzinie zastępczej Twoim dzieciom będzie lepiej niż u Ciebie, bo masz ich za dużo i na pewno cierpią. Państwo wykształci, bo wie lepiej, czy Twoje dziecko powinno być chłopcem czy dziewczynką i wie lepiej czy w wieku 6 lat jest gotowe do pójścia do szkoły. Wszyscy wiedzą lepiej, a Ty rodzicu jesteś głupi i siedź cicho.

    • http://nietransparentnie.pl/ eV

      Na ogół to się tylko nazywa „nielubieniem dzieci” a odnosi się raczej do nielubienia rodziców z dziećmi. Takich, którzy kupią dziecku kleistego batona albo loda albo cokolwiek brudzącego i nawet nie spojrzą, kiedy mały człowiek zapaskudzi nową spódnicę współpasażerki. Można się wtedy złościć na dzieci – ale to dlatego, że to jest jedyny sposób aby w ogóle zwrócić uwagę zaślepionej matki.

  • http://swiat-moniki.blog.pl/ Monika

    Dzieci powinny być obecne w życiu każdego człowieka. Sama dzieci lubię, chcę, aby były obecne w naszej „przestrzeni”. Dobrze wychowane dzieci, które również mają oczywiście swoje humorki (jak każdy, przecież to mali ludzie) powinny jak najczęściej obcować z innymi osobami, uczyć się życia w społeczeństwie. Zamykanie ich w domu, pod opieką jedynie rodziców/niani/babci im nie służy. Powinny mieć kontakt z innymi dziećmi, dorosłymi.
    Tak samo kupowanie dziecku wszystkiego, czego tylko chce. Do czego ma to prowadzić? Wykształceniu materialisty? Mody na konsumpcjonizm? Nie twierdzę, że dzieci nie mają potrzeb, ale nie warto ulegać wszystkim zachciankom (swoim i dziecka) jak i reklamom. Trochę zdrowego rozsądku.

    Bardzo mądry tekst!
    Pozdrawiam ;)

  • http://mavelo.pl/ weronika | mavelo

    Ale pięknie się zrobiło na blogu – ten szablon jest taki lekki, bardzo tu pasuje :)
    Co do dzieci… :) Sama ich jeszcze nie mam (chociaż coraz częściej słyszę sugestie, że powinnam już o tym pomyśleć, ech), ale w mojej rodzinie jest sporo maluchów. I to prawda, że rodzice bardziej niż kiedyś chuchają na dzieci – jednak nie oznacza to, że kiedyś rodzice byli mniej opiekuńczy – może właśnie było więcej luzu? W dużej mierze to właśnie media bombardują nas komunikatami – jak powinno wyglądać rodzicielstwo, co kupić, must have, kolekcje sezonowe itp. Dzisiaj widziałam zdjęcie z dzieciństwa mojego kolegi – miał na sobie koszulkę w jakieś dziewczynki, po starszej siostrze :) Dzisiaj to raczej nie do pomyślenia – dzieci muszą być modne i mieć najlepsze zabawki, od najmłodszych lat człowiek przesiąka konsumpcjonizmem. Już nie mówiąc o tym, że kilkulatki mają telefony komórkowe – szaleństwo :|

  • http://zonamodna.com/ Marysia

    No niestety chyba już często są „wynikiem czyjejś głupoty lub roztargnienia i nie wzięcia tabletki po lub usilnych starań uwieńczonych zapłodnieniem in vitro”. Ale są też na pewno takie prawdziwie wyczekane i wymarzone. A temat dzieci lubię podsumowywać cytatem: „Z religii każdej to w pamięci zawsze miej, że małe dzieci po to są, by kochać je. ” :)

  • wiatr

    a mnie się wydaje że trzeba wybrać złoty środek gdzieś pomiędzy skrajnym zafiksowaniem się na dzieciach a realizowaniem siebie. Cóż dzieci są wymagające, wymagające miłości a ta niesie z sobą wiele zmian w życiu rodzica, zmian na które nie da się przygotować dyskutując, słuchając, czy nawet rozmyślając, bo te zmiany są zaskakujące jak zaskakujące może być nowe życie, odrębny byt z własnym charakterem, uczuciami, temperamentem, sposobem bycia …. Trzeba (bo to przy naszej współpracy z Bogiem powstało to życie) tą osobę poznać, zrozumieć, zaakceptować i pokochać … Dzieci są jak ciągle zmieniające się równania różniczkowe których rozwiązania możemy jedynie przewidywać a i tak odnalezienie wiąże się z wprowadzeniem kolejnego parametru czy stałej która jest tak na prawdę nieznana. Trzeba w sobie połączyć dwa skrajne bieguny co nigdy nie jest łatwe, ale to właśnie jest wyzwanie … Tak na szybko pisałem, bo i szybko myślałem…. dzieci na mnie czekają nie mam więcej czasu :) i jestemz tego powodu szczęśliwy

  • http://socialshake.pl/ Ibellae

    Nie przeszkadzają mi dzieci. Może nie lubię, jak każdy bezdzietny, jak są za głośno w przestrzeni publicznej, ale dzieci to przyszłość :) Nie myślę też jeszcze o dzieciach, bo to odpowiedzialność, deklaracja, bo żeby mieć dzieci, powinno się być pewnym swojego partnera i mieć ustabilizowaną sytuację życiową. Bo jeszcze mam czas. Ale na pewno nigdy nie będę oceniała swojej wartości na podstawie tego, czy mam dzieci, czy ich nie mam i nie sprowadzę swojego świata do macierzyństwa. Znam siebie i wiem, że byłabym nieszczęśliwa :)

  • Pingback: Podsumowanie miesiąca. Luty 2015()