lifestyle

Wolność to dla mnie…

Wolność – usłyszałam – to wybór 1 rzeczy nie spomiędzy 2, ale wybór jednej rzeczy ze 100. Dla mnie to brzmiało jak całkowite zniewolenie iluzją wyboru. Przecież to męka! W badaniach udowodniono, że wybór spomiędzy 2-4 podobnych produktów może sprawić radość. Jeśli rozrasta się do 10 konsument, czyli ja i ty, odczuwa wręcz niepokój i poczucie, że przegapiliśmy coś innego i dokonaliśmy złego wyboru. Chciałabym tu zaimponować i rzucić źródłem, ale musisz mi uwierzyć na słowo. Albo sprawdzić sam :)

A więc wolność. Trudno mi się zgodzić z definicją wolności jako nieograniczonego wyboru dóbr materialnych. Raz, że staram się nie obrastać w rzeczy, dwa. że za bardzo cenię sobie wolność przemieszczania się, zwiedzania, poznawania innych tradycji. Wolność w zdobywaniu wiedzy i wolność myślenia.

A jednak dziś chcę pisać nie tylko o wolności. Ona w tym kontekście jest ważna, bo gwarantuje jeden dzień więcej wolnego, który czasem można przedłużyć w kolejny długi weekend. Wypad za granicę, w góry, odpoczynek od pracy, sprzątanie mieszkania. No może, na szczęście, nie zakupy. Dziś warto porozmawiać o polskości. A może o ile nie rozmawiać, o tyle zdefiniować ją dla siebie.

pochód niepodległości

Czym jest dla mnie polskość?

Prawie jak z każdą wartością, miłością, ważną relacją czy przedmiotem i ze zdrowiem jest tak, że nie cenimy jej, póki ją mamy. Niech no tylko zdarzy się okazja do utracenia! Ach, jakież to było ważne. Nie bez przyczyny mówią, że mądry Polak po szkodzie. I może, patrząc na wieki kompleks człowieka, narodu, który stracił wolność, który te wspomnienia pielęgnuje, tak jest właśnie wygodniej. Pielęgnować, rozdrapywać rany, próbować dokonać rozliczeń przeszłości, jednocześnie bardzo się tych rozliczeń obawiając. Jako osoby wywodzące się z tego narodu jesteśmy tym naznaczeni od pierwszego pytania: Kto ty jesteś, przez wojenkę zabierającą najlepszych chłopców aż po melodię hymnu narodowego.

I jeszcze ta globalizacja – globalny misz-masz tradycji, żartów, realiów. A im więcej filmów oglądam tym bardziej wydaje mi się, że żarty o ile rozumiemy, to w jakichś 60-70%. Że nawet imigranci dopiero po wielu latach mieszkania w innym państwie zaczynają je ogarniać. Rozumieć i przywidywać. Tymczasem globalna kultura wydaje mi się kulturą niby-zrozumienia. Z przewagą niby. I tak kończę z mojego pierwotnego sprzed kilku lat zachwytu globalizacją przechodzę powrotom do definiowania narodowości i tożsamości. I cieszę się, kiedy okazuje się, że w tym powrocie nie jestem osamotniona. I spoglądam na te osoby idące obok mnie w pochodzie z Wawelu na Plac Matejki czuję radość. Widzę harcerzy, policjantów, rodziny z dziećmi. Powiewają flagi. Brakuje mi trochę śpiewania patriotycznych piosenek. I wiem, że ci  jadący w strojach ludowych Krakowiacy to bardziej cepelia niż historia. Ale bardziej podoba mi się wspólne świętowanie Niepodległości niż udawanie, że ten dzień to kolejna sobota. Więc idę. Krok za krokiem w to Święto Niepodległości.

You Might Also Like

  • Iwona

    Dziękuję Ci za ten wpis, wspomnienie o dzisiejszym święcie. Tak mało osób pamięta o tym, czego jest dzisiaj rocznica, każdy myśli tylko o kolejnym dniu wolnym od pracy. Nie miałam tego szczęścia uczestniczyć w jakichkolwiek obchodach, brakuje mi tej atmosfery, śpiewania pieśni patriotycznych, które są przecież takie piękne! Kiedyś były one dla mnie nudnymi pieśniami kojarzonymi ze sztywną i nudną historią. Obecnie są czymś wartościowym, dającym poczucie tożsamości narodowej. Śpiewamy to, co wiele lat temu śpiewali żołnierze (i nie tylko) walcząc o ojczyznę, w której teraz żyjemy. Obiecałam sobie, że za rok postaram się jakoś spotkać w tym dniu i pośpiewać patriotyczne pieśni. Niby nic, a jednak tak wiele.
    Dziękuję Ci za to, że już kolejny raz czytając Twoje wpisy myślę o tym, że jednak są jeszcze osoby, które doceniają prawdziwe wartości.
    Aż ogarnia lekki smutek, gdy dochodzi się do końca wpisu… :)

    • http://www.marilabo.pl/ Mari

      Tak, to śpiewanie w tłumie jest świetne. W Krakowie na Małym Rynku najczęściej organizowane są lekcje śpiewu czy to piosenek patriotycznych, czy to ludowych.
      Iwono, dziękuję ci za dobre słowa o moim pisaniu. To bardzo wiele dla mnie znaczy i jest pozytywnym napędem do dalszej pracy nad blogiem. Co do wartościowych osób – jest ich wiele, trzeba się tylko nie bać poruszać pewne tematy. Trochę strzelać kulą w płot na zasadzie a może się uda :)

  • Mateusz Żłobiński

    dla mnie wolność to możliwość robienia tego, co się kocha :)

    • http://www.marilabo.pl/ Mari

      to prawda.

  • http://www.haque.pl/ Xezbeth Haque.pl

    Chciałabym, żebyśmy szanowali nasz kraj, siebie wzajemnie i siebie samych. Wtedy nie będziemy mieć problemu z polskością, patriotyzmem, który niestety wielu kojarzy się z oczekiwaniem radziecko-germańskiej napaści, żeby móc wykazać się męstwem w obronie terytorium.

    • http://www.marilabo.pl/ Mari

      To bardzo ciekawe co piszesz o szacunku do siebie. Wg mnie też problem z polskością polega na nie zdefiniowaniu, niedookreśleniu siebie i swojej społeczności. Z drugiej strony mamy też dziwnie pojęty liberalizm stojący w opozycji do patriotyzmu. Są kraje, w których ten patriotyzm jest fajny, a nie zaściankowy. Np. w USA – jak w tych filmach są lokowane obchody święta niepodległości! To tak pozytywnie mnie zadziwia.

      • http://www.haque.pl/ Xezbeth Haque.pl

        USA to w ogóle jest pod tym względem ewenement w moim odczuciu. Wydaje mi się, że ze względu na wielokulturowość i fakt, że jako naród nie mogą pochwalić się długą historią, tworzą taką otoczkę wokół swojej flagi, prezydenta, armii i w ogóle bycia obywatelem Stanów Zjednoczonych. Tworzą mit, z którego każdy obywatel jest dumny. To wszystko podsycane jest filmami fabularnymi opartymi na jakimś schemacie, w którym najeźdźca albo napada na Stany, albo na Biały Dom a potem zostaje rozgromiony, sponiewierany, a siła USA grozi palcem innym potencjalnym agresorom, mówiąc im, że nie mają szans. Zawsze gdzieś tam powiewa flaga, jakiś prezydent strzela wzniosłą mówkę…
        Nasi mogliby się od nich uczyć ;) Na chwilę obecną taki film w polskich realiach byłby po prostu śmieszny.

        • http://www.marilabo.pl/ Mari

          dokładnie – to byłoby śmieszne. Dla mnie marsze te dobrze zorganizowane w województwach są próbą tworzenia takiej tradycji. Natomiast dziś w radiu TOK, ale głównie też w mediach mainstreamowych, usłyszałam, że są to marsze pisowsko-konserwatywne. Czyli w moim odczuciu to jest dyskredytowanie tej nowotworzonej wersji świętowania niepodległości, próby stworzenia nowej narracji o naszym narodzie.

  • http://magdanazimno.be/ magda na zimno

    Wolność, wolność… nie lubię tego słowa. Przeraża wielkością. Ciężko o niej mówić, dopóki nic właściwie nas nie ogranicza.

    • http://www.marilabo.pl/ Mari

      zastanawiam się nad tym, co napisałaś. Jeśliby dotyczyło to tylko jednostki, to mówilibyśmy najpewniej, że nie posiada poczucia własnej wartości i samoświadomości i nie żyje tu i teraz. Zauważam, że podobnie można odnieść do polskości jako takiej. Choć w tym temacie trudno jest cokolwiek doprecyzować, moim zdaniem warto jednak zastanawiać się nad tym i rozmyślać.

  • http://www.niemieckasofa.pl/ Aleksandra J.

    Smutne jest to, że polskość jest uważana za markę gorszego gatunku. Ludzie zachwycają się zagranicą, a nie dostrzegają, że w Polsce zachody słońca też mogą być piękne.

  • http://www.blogczekolady.pl/ Aurora

    Ja z tej okazji piekę biało czerwone ciasto :)

  • Pingback: Podsumowanie miesiąca 11'2014 - marilabo.pl()