slow life

Dieta informacyjna w pigułce

Pamiętam jak dziś. Siedziałam w drugiej ławce, w środkowym rzędzie. Angielski. Anglistka była dość krytyczna i surowa. Baliśmy się jej, ale to mało powiedziane.  Nic dziwnego, że dość dobrze te lekcje pamiętam. Niekiedy nauczycielka  przynosiła ze sobą egzemplarz angielskiej gazety. Mówiła nam wtedy, że nieczytanie gazet wyklucza nas z życia społecznego. My, mając te 9 lat, niewiele z tego rozumieliśmy.

I właśnie mam przed oczami ten obrazek. Myślę, że już wtedy  nieświadomie praktykowałam dietę informacyjną, czyli odcięcie się od wszelakiego dostępu do gazet, portali informacyjnych, rezygnacja z oglądania telewizji. I może jest to normalny stan dla dziecka, zastanawiam się czy rzeczywiście jest to dobre dla osoby dorosłej.

Plusy diety informacyjnej

Załóżmy, że dotychczas sporo czasu poświęcałaś portalom plotkarskim, czytając artykuły, które aż się prosiły o kliknięcie. Najbardziej interesowały cię historie z życia wzięte, jakieś programy telewizyjne, talk-show albo inne tańce. Odłączając się od tego odzyskujesz swój czas. Możesz go przeznaczyć na rozmowę, książkę, kawę albo dobry film.

Odczuwasz, jak zewsząd zalewa cię informacja, niepotrzebna wiedza, czyjeś bardzo ważne aktualności. To sprawia, że czujesz się zmęczona i zestresowana. Ja też tak miałam.

dieta infrmacyjna

Dlatego nauczyłam się eliminacji zbędnych bodźców: niepotrzebnych newsów, programów, leadów. Stopniowo, krok po kroku wraz z wprowadzaniem zasad świadomego życia.

8 lat temu przeprowadziłam się do Krakowa. Zamieszkałam w akademiku i przestałam oglądać telewizję. W tym długim czasie miałam krótki romans z tym pudłem. Od 1,5 roku znowu żyję bezpiecznie i wygodnie w świecie bez telewizora.

Najbardziej to wyzwolenie z dostępu do tv jest zauważane właśnie teraz. Zauważam, ile zyskuję, kiedy odwiedzam rodzinę albo znajomych. Strasznie mnie denerwuje to gadanie, które z tego coraz bardziej płaskiego pudła się wydobywa. Wiadomości, skupianie się na negatywach, podkreślanie jakichś politycznych bitewek. Odczuwam agresję, która płynie z komunikatów. Dominuje chęć dyskredytacji oponenta najlepiej przez ośmieszenie.

Przełączam kanał. A tam reklama. O ile lubię obejrzeć ciekawą reklamę na YT, to tutaj widzę, jak ktoś traktuje mnie jako osobę intelektualnie upośledzoną. Jednak kupienie tego czy innego produktu podniesie mój poziom IQ, oczywiście tylko póki będę go używać. Natomiast ze słuchania audycji radiowych porannych (dość mocno zagęszczonych politycznie) czy sporadycznego czytania gazety wybija mnie jednostronność komunikatu i przedstawianie promowanego stylu życia jako jedynie prawdziwego.

Ta dieta informacyjna stała się czymś, co świadomie wybrałam i jednocześnie tym, co sobie narzuciłam, ze względu na chęć utrzymania pozytywnego spojrzenia na świat (sic!).

Minusy diety i wnioski

Wracam jednak do tej ławki, tej lekcji i wykluczenia społecznego. I dochodzę do wniosku, że brak wiedzy, brak podjętej próby obiektywizacji opisywanych zdarzeń geopolitycznych, kulturowych i społecznych sprawia, że może my, praktykujący tę dietę, jesteśmy świetnie wykształceni, pracujący w fajnych miejscach,  stanowimy jedynie szarą masę. Ta masa skłonna jest niemal wyłącznie do omawiania trosk i radości swojego światka. Dajemy sobie wolne, nie chce nam się podjąć trudu myślenia krytycznego, ustosunkować się do wydarzeń, wydobywać spośród śmieci to, co naprawdę ważne.  Jako społeczeństwo powoli znikamy, oddajemy nieważne głosy albo milczymy.

You Might Also Like

  • http://szczesciomaniaczka.blogspot.com/ SzczęścioManiaczka

    Sama ostatnio pisałam na ten temat. Ja dzięki przejściu na dietę informacyjną czuję, że moje życie jest bardziej wartościowe, nie przejmuję się tymi wszystkimi aferami i jestem szczęśliwsza. A jeśli coś jest na tyle ważne, że powinnam o tym wiedzieć to i tak do mnie dotrze dzięki znajomym czy rodzinie.

    • http://www.marilabo.pl/ Mari

      Też tak myślałam.
      Teraz chodzi mi o coś innego, bardziej niż wiedzieć, zależy mi na tym, żeby rozumieć. Jeszcze nie wiem, jak ten stan osiągnąć bez zbytecznych zatrat czasowych.

  • http://ich4pory.pl olgacecylia

    Dieta informacyjna nie wyklucza, bo to skupienie się na informacjach, które są istotne, a pomijanie nic niewnoszącego szumu. Wyklucza anoreksja informacyjna. To ona robi z nas szarą masę pustelników.

    • http://www.marilabo.pl/ Mari

      Pustelnicy są fajni :)
      @olgacecylia:disqus co polecasz jako źródło wiadomości o świecie?

  • http://uporzadkowanybalagan.blogspot.com Aleksandra Wołodkiewicz (Olly)

    Ja zwracam uwagę na ważne dla mnie informacje, które mogę poznać w moich ulubionych mediach, a nie w byle czym. Dieta informacyjna to dla mnie zdecydowanie dobra rzecz.

    • http://www.marilabo.pl/ Mari

      @aleksandrawoodkiewicz:disqus a Twoje ulubione media to…? Podziel się koniecznie!

      • http://uporzadkowanybalagan.blogspot.com Aleksandra Wołodkiewicz (Olly)

        Aktualnie (z braku czasu) ulubione = pierwsze z brzegu, przeważnie coś w rodzaju szybkich migawek na tvn24 albo szybki look na google news :D Byle nie przedobrzyć i nie naczytać się głupich komentarzy :D

  • http://www.niemieckasofa.pl/ Aleksandra J.

    Życie bez telewizji mi nie przeszkadza. Jeśli chcę zobaczyć jakiś film czy serial, mogę to zrobić w każdej chwili. Nie muszę czekać aż pokażą to w telewizji między tysiącem reklam. Gazet czytałam kiedyś więcej, dzisiaj wystarczy mi przejrzenie nagłówków na głównej stronie Onetu i wiem, co dzieje się w Polsce i na świecie. Jedynie poświęcam więcej czasu na czytanie wiadomości w obcym języku. Ale to głównie w celu praktykowania znajomości tego języka.

    • http://www.marilabo.pl/ Mari

      Mnie przy okazji interesuje jak o jednym wydarzeniu mówią u nas, po polsku, a jak w tym obcym języku. Jaki jest ton wypowiedzi.

      • http://www.niemieckasofa.pl/ Aleksandra J.

        To też jest ciekawa kwestia :)

  • http://kreatywa.net/ Klaudyna Futbolowa Maciąg

    Pisałam o tym u siebie całkiem niedawno :) Dobrze żyje się na takiej diecie, przynajmniej nie tonie człowiek w zalewie złych wieści i wiecznych manipulacji. W ogóle telewizor włączam u siebie bardzo rzadko, za to znajomi, mając gości, włączają toto na cały regulator i tak wygląda spotkanie towarzyskie – że wszyscy się w pudło gapią, zamiast dialog prowadzić.

    • http://www.marilabo.pl/ Mari

      @klaudynafutbolowagsior:disqus toż to prawie jak w knajpie – spotykasz się pogadać, a w rezultacie nic nie słyszysz.

  • http://www.teaoramericano.blogspot.com/ Jollanta

    Fajny wpis :) bardzo na czasie, poruszający głęboki problem manipulacji informacyjnej… To jest ogromny problem dzisiejszych czasów w naszej Polsce – że ze wszystkich stron jest w nas wpompowywany negatywny przekaz. 99 % informacji wypływającej z ogólnodostępnej tv czy radio to przepełnione złością, krytyką (w żadnym wypadku nie konstruktywną), nienawiścią i chęcią ośmieszenia innych…. To trafia do olbrzymiej ilości społeczeństwa, które przesiąka takimi niskimi wartościami, zakorzenia się to w ich podświadomości i jest skutecznie pielęgnowane przez kolejne napływające negatywne informacje. W ten sposób ‚wychowywane’ społeczeństwo – jakie ma być? Dobre? …

    Dalej problem jest obiektywność mediów… przekazują nam część informacji. A my nie będąc w środku sytuacji niestety nie wiemy jaka jest prawda najprawdziwasza ;)

    Jakie portale są dla nas źródłem informacji? To jest bardzo dobre pytanie :) będę czekać i śledzić Wasze typy :)

    Ja czasami zerkam na http://wolnemedia.net/, kanał YT Pana Mariusza Maks Kolonko też zawiera ciekawe informacji :) to polecam.

    Telewizji nie oglądam, słucham „Trójki” – emitują dużo ciekawych reportaży, felietonów, rozmów z ciekawymi ludźmi.

    Pozdrawiam Cię Mari, długo już śledzę Twojego bloga, podoba mi się :)

    • http://www.marilabo.pl/ Mari

      Zachwycił mnie twój komentarz i zawstydził jednocześnie :) Bardzo za niego dziękuję. Piszesz bardzo mądrze i podajesz mi linki, których jeszcze nie znam.

      „A my nie będąc w środku sytuacji niestety nie wiemy jaka jest prawda najprawdziwasza ;)” – z tym też mam problem.

  • verónica

    ja chyba już nawet nei pamiętam swojego życia z telewizorem.
    z prasówką jest u mnie różnie, ale od dłuższego czasu, żeby nic mnie nie rozpraszało- mam w przeglądarce jako stronę główną- ustawioną wyszukiwarkę google.
    czyli do wejścia w prasówkę- mam o 2 kliknięcia więcej, czyli bardzo często wygrywa #niechcemiś.

    co zaskakujące- kiedyś, jak dłuższy czas mieszkałam za granicą- to dzień właśnie zaczynałam od wiadomości, od sprawdzenia tego, co się dzieje w kraju.
    a obecnie gdy gdzieś wyjeżdżam- po prostu nie sprawdzam.

    • http://www.marilabo.pl/ Mari

      mam dokładnie tak samo z wyjazdami. to jakby trafiać do pustki informacyjnej.