inspiracje

Widzę. O zdolności patrzenia

Jadę w autobusie. Patrzę się na drogę, migające światełka. Od kilku dni widzę je wyraźniej. Jak kiedyś, kiedy świat był jeszcze nieznany, nieodkryty, nowy. I właśnie do mnie dociera.

W 2008 roku wróciłam od okulisty z takim śmiesznym papierkiem. Okazało się, że to nie tablica oddaliła się, nie wykładowcy piszą nie wyraźnie, to moja zdolność do postrzegania świata ostro szwankuje. Tamten okulista jako jedyny jak dotąd stwierdził, że mam astygmatyzm. Więc wyobraź sobie mnie w nowych okularach, połówkach albo coś koło tego. Miały mi pomóc widzieć lepiej, a tymczasem, kiedy je zakładam, to ziemia mi wiruje pod nogami. Powiedzieć, że niemal namacalnie odczuwam jej kulistość, to powiedzieć mało. Czuję się jak człowiek w pudle, dlatego zdejmuję je przy każdej rozmowie.

patrzeć na świat

W 2012 roku noszenie okularów wciąż kojarzyło mi się raczej z oglądaniem świata zza szyby. Widziałam całkiem dobrze, zakładałam je dość okazyjnie. Okulary były ładne, delikatne, ale nie dla mnie. W okularach miałam wrażenie, że nie słyszę co się do mnie mówi i nie zauważam znajomych. Słabo trochę, co? Ciekawa jestem, czy też tak masz? D tej pory spotkałam tylko jedną osobę z podobnymi obserwacjami.

Prawie tak samo jak w tym, że mam na imię Marianna (Mari), jestem przekonana, że to, co widzę odpowiada stanowi rzeczywistemu. Wiele się zmieniło odkąd zakupiłam nowe patrzałki. Chyba pierwsze słowa, które usłyszałam brzmiały, że wybitnie mi pasują i są takie moje. Wynika to z poznania siebie, kształtu twarzy i gamy kolorystycznej. Już nie patrzę zza szyby: słyszę i widzę lepiej.

Okulary, okularami. Ale chodzi tu o więcej. Czasami tak bardzo, jestem, jesteś przekonana, że to, co widzisz jest jedynym słusznym. A im więcej nas takich z podobną optyką patrzenia, tym łatwiej o społeczny dowód słuszności. Przyjmujesz wtedy spojrzenie innych osób, grupy i twojego otoczenia. Kupujesz ubrania, o których myślałaś, że nigdy je nie założysz, oglądasz film, bo inni go polecają, komentujesz wpis, który ma wiele komentarzy, udostępniasz post, któremu brakuje 5 udostępnień do 100.

Zwykle jesteśmy za bardzo przekonani, że nic nie zakrzywia optyki patrzenia na pewne sprawy. A czasami masz zdolność zakrzywiania rzeczywistości innych i swojej.  Jak wtedy, kiedy potrafisz zmotywować się do działania, chociaż byłaś przekonana, że nic z tego nie będzie. Albo piszesz się na spontaniczny wypad, choć myślałaś, że nigdy więcej. A później okazuje się, że lepiej jest zmienić punkt widzenia. Założyć okulary, przesiąść się w inne miejsce, poznać nowych znajomych, zgodzić się z kimś. To długotrwały proces, ale warto. Zapewniam.

You Might Also Like

  • http://www.karinaostapiuk.pl/ Karina

    Oj, zdecydowanie warto ; ) taka niewielka zmiana (perspektywy na przykład) może bardzo sporo zmienić.

  • http://zonamodna.blogspot.com/ Marysia

    Z okularami miałam zupełnie inaczej – szybko się przyzwyczaiłam, teraz je uwielbiam. A z tym głębszym patrzeniem mam podobnie, to jest fajne. :)

  • http://socialshake.pl/ Izabela K.

    Nigdy nie lubiłam okularów i nie umiem się przekonać… Za to w soczewkach widzę wyraźnie. Nie idealnie, bo ta własna perspektywa wymaga czasem jednak korekcji, oddalenia się, kilku głębokich oddechów albo rozmów. W końcu patrzeć to jedno, a widzieć to drugie… :)

  • Magdalena Karwat

    Jeśli chodzi o zupełnie prozaiczne okulary, to niestety, ja też bardzo długo nie mogłam się przekonać. I od kilku miesięcy noszę soczewki. Wspaniałe obejście problemu! :D

  • http://madeintheighties.blogspot.com/ grejfrut

    Ja mam okulary ale rzadko je noszę, raczej nie jestem fanką chociaż ostatnio znalazłam przeciwsłoneczne, których kształt zadziwiająco dobrze pasował do mojej twarzy i zastanawiam się nad zmianą oprawek moich codziennych okularów. Chcoiaż „codzienne” to złe słowo bo praktycznie nigdy ich nie noszę. Ale co do zmian punktu widzenia zgadzam się w 100% ;)

  • http://blogzmiasta.pl/ Justyna

    Hmm, to ja mam odwrotnie. Właśnie bez okularów/soczewek mam wrażenie, że nie tylko widzę, ale i słyszę słabiej, szczególnie w miejscach publicznych. Samych okularów zresztą nie lubię i dzień, w którym założyłam soczewki był naprawdę fantastyczny :)