polecam recenzja

Dobra dieta dla katolika. [Konkurs]

Nigdy nie byłam na diecie. Ta książka przekonała mnie jednak, że warto spróbować. Fajne jest też to, że ty także możesz sprawdzić te przepisy,na przykład, wygrywając książkę w konkursie.

W październikowym tygodniu, w którym to delikatna i piękna jesień została zastąpiona przez okrutną przed-zimę wytrwać pomogła mi tylko ta jedna książka. Czytałam ją rano tuż po obudzeniu, kiedy moje powieki jeszcze zbyt dobrze pamiętały ciężar ołowiu i wieczorem, kiedy trzęsącymi się z zimna rękami przewracałam kolejne kartki. Polubiłam ją tak bardzo, że szkoda mi było się z nią rozstawać pod koniec lektury.

Jeśli śledzisz mój fanpage, to domyślasz się, że piszę o książce Hołowni Holyfood, czyli 10 przepisów na smaczne i zdrowe życie duchowe. I pewnie sobie myślisz, co ta Mari takiego ciekawego w niej znalazła?

Hołownia Holyfood

Prawdę mówiąc wkręciłam się od pierwszego zdania. Porwał mnie styl i barwny monolog prowadzony przez Szymona. Trochę tak jakbym wyobrażała sobie, że stoi na scenie Mam Talent i te wszystkie rzeczy opowiada do kamery, zamaszyście przy tym gestykulując. Na przykład takie:

Mam wrażenie, że spora część polskich katolików, których dziś spotykam, jest jak amatorzy, których ktoś zmusił do przebiegnięcia maratonu. Mówią w duchu: tak, to na pewno jest dobre dla zdrowia, ale nigdy więcej.

Trudno nie zgodzić się z tym stwierdzeniem.

Sama książka przypomina coś, czego mi trochę brakowało. To w moim odczuciu katolicki poradnik o tym jak zorganizować sobie życie. Może nie znajdziesz tutaj porad jak w 3 minuty dojść do inbox zero na gmailu, ale za sprawą umieszczonych pod koniec każdego rozdziału Diet – przepisów na życie – odnajdziesz coś, co pozwoli być ci, jak oklepanie to nie zabrzmi, lepszym człowiekiem. Uwaga, to może być interesujące, jest tutaj Dieta „Cud”, która działa. Właśnie ją zamierzam wypróbować jako pierwszą.

I teraz zapowiedziana niespodzianka.  Jeśli chcesz poznać skuteczność opisanych w książce diet, odpowiedz na pytanie:

Hołownia marzy o pojawienie się sieci punktów dokarmiania duszy pod szyldem Holyfood. Co Twoim zdaniem powinno się tam znaleźć?

Komentarze z odpowiedzią zamieść do czwartku 30.X. do godziny 23.00. Wygrana w konkursie będzie świetnym prezentem na Wszystkich Świętych. Powodzenia!

A właściciela czytnika książek na pewno ucieszy fakt, że książkę można kupić w formie ebooka.

You Might Also Like

  • http://www.blogfreelancerki.pl/ Gosia Zimniak

    Książki :)

    • http://www.marilabo.pl/ Mari

      a jakie na przykład?

      • http://www.blogfreelancerki.pl/ Gosia Zimniak

        Chyba każda książka stanowi ucztę dla duszy :)

  • Ewa

    Konfesjonał, zdecydowanie konfesjonał. :-)

  • http://ich4pory.pl olgacecylia

    Nie trzeba budować nowej sieci. Księgarnie i galerie sztuki znajdziemy na każdym kroku, a jeśli czyjaś dusza pragnie strawy religijnej, to świątyń również nie brakuje. Nie są co prawda obrandowane, ale cóż, nie można mieć wszystkiego… :-)

  • Joch

    Jedzenie! Takie prawdziwe i nieprzetworzone jakim Pan Bóg je stworzył. Ze zdrowych składników można stworzyć arcydzieła, które będą cieszyć zarówno ducha jak i ciało. A do tego do schrupania jakaś smaczna książka, gazetka i kawka na przepitkę. I kelnerki/kelnerzy w anielskich strojach. I och i ach. Niebo.

  • Sylwia

    Oj dieta to cięzki temat ;/

    Zapraszam do mnie
    Tutaj: http://odziezuzywana.org.pl

  • Bogumiła Gebler

    Holly food – kawiarenka przy kościele. A w niej m.in. za symboliczną złotówkę „Przysmaki Hildegardy”, „Bumerang św. Marcina”, itd. + dołączona kopertka z cytatem z Pisma Świętego i zadaniem, np. Jak stać się prawdziwą wersją samego siebie, tj. Dziecka Bożego – taki coaching duchowy. I obowiązkowo muszą być ludzie ze wspólnot, itp., którzy będą pod ręką, porozmawiają i razem z nami pomodlą się – to będzie big holly food.

  • Bogumiła Gebler

    A dka wybrednych poniższy ewentualny asortyment
    :-)

  • verónica

    jak wiadomo, na ważność sakramentu składa się jego forma+formuła+treść ;-)

    sądzę, że po prostu świetne by było,
    gdyby potrawy w menu miały jakieś odniesienie do biblii.

    no skoro sieć ma się nazywać holyfood ;-)

    przy kanapkach mógłby być np. taki opis,
    że mąkę na chleb pozyskano z ziarna, które dało plon stokrotny.
    wino- napój dla odczuwających znużenie na pustyni.

  • Ika

    Dokarmianie duszy nie obejdzie się bez Słowa Bożego, najlepiej przyprawionego bardzo krótkim komentarzem. Takie podstawowe danie w tym Holyfoodzie. Jako przystawka może być miniświadectwo „z życia katolika”. Wersja dla wybrednych – cytat z ojców Kościoła, zawiesisty, do pogryzienia na dłużej. A na deser – anegdota religijna, z morałem rzecz jasna.
    Zestaw specjalny zawierać powinien jakiś bajer – np. link do strony wspólnoty czy datę najbliższej Mszy świętej.

  • Pingback: Świąteczna wishlista - marilabo.pl()