organizacja

Z czym w Nowy Rok?

Sylwester na wiosnę. Kiedyś podobno było tak co roku. Nowy Rok to był początek wiosny, rozwoju, zmian. I ja lubię tę pustką kartkę, która pozwala symbolicznie zaczynać od nowa.

New is always better – jedna z ulubionych zasad Barney’a z How I met your mother  – i na pewno jest w tym jakiś sens. Nowe jest jak ten domyślny baranek w Małym Księciu – idealny, bo niewidoczny: nie za duży, nie za mały; dokładnie taki, jakim go sobie wyobrażasz. Takie jest jutro i przyszły miesiąc. Może się zdarzyć wszystko albo nic. Tutaj wiele zależy ode mnie.
W fascynującej książce o czasie (nadal twierdzę, że nie czytałam lepszej książki o czasie, moim zdaniem jest lepsza niż 4-godzinny tydzień pracy, a tamta przecież jest niezła) autorka porusza problem planowania przyszłości. Problem ten znany z powiedzenia, że człowiek przeszacowuje ilość rzeczy, które może zrobić w ciągu roku, niedoszacowuje ile może zrobić w ciągu dwóch dni. I rzeczywiście tak jest. Za rok o tej porze będę…och! A czego ja tylko nie będę, gdzie tylko nie będę i co tylko nie zrobię. I na to wszystko starczy mi czasu i chęci. Zdecydowanie. Taa… na pewno. 
Nie będę ukrywać, czuję ten dreszczyk emocji związany z niecierpliwym oczekiwaniem na nowe. Myślę jednak, że to stare jest całkiem niezłe. Odczuwam wdzięczność (to taki frazes trochę, piękne słowa)…a więc odczuwam głęboką wdzięczność Bogu i (nie będę ukrywać) sobie. Jemu za spotkanie, rozmowy i wydarzenia, który miały miejsce jeszcze w tym 2013 roku. Sobie, bo miałam odwagę wziąć w nich udział, zrezygnować z utartych szlaków, wyjść ze skorupy i działać. Tak bardzo lubię działać, ale wydaje mi się, że trzeba być szalenie odważnym, żeby to robić.

Planowanie Nowego Roku

Nie będę ukrywać, że szczególną dumę czuję, kiedy udaje mi się zrealizować jakiś plan, cel, półkrok. W tym roku te podróżnicze, bliskie, a jednak dalekie, zaplanowane albo całkiem spontaniczne wyprawy do Berlina, Budapesztu i nad nasze polskie morze.
To cele zawodowe – zmiana pracy, udział w konferencjach, uczenie innych.
I poszczególne wyzwania, które stawiałam sobie w tym roku.
Nie umiem tego wytłumaczyć, ale całkiem prawdopodobne, że planowanie daje taką samą frajdę jak realizowanie celów, rozkminianie wsteczne tych kroczków, które pozwoliły znaleźć się w aktualnym miejscu. Lubię i polecam. To trochę jak z Alicji w Krainie Czarów:
– Czy nie mógłby pan mnie poinformować, którędy powinnam pójść? – mówiła dalej.
– To zależy w dużej mierze od tego, dokąd pragnęłabyś zajść – odparł Kot-Dziwak.
– Właściwie wszystko mi jedno. – W takim razie również wszystko jedno, którędy pójdziesz.
– Chciałabym tylko dostać się dokądś – dodała Alicja w formie wyjaśnienia
– Ach, na pewno tam się dostaniesz, jeśli tylko będziesz szła dość długo.

Ha! Zawsze mamy ten problem z marzeniami/planami/celami, których się nie udało zrealizować. Nie wiem jak ty, ale ja twierdzę wówczas, że widocznie nie zależało mi na tych planach. Nie był to jeszcze albo już ich czas. Niedostatecznie pasują do mnie. Nie są niezbędne. Przegrały z innymi. Owszem, takie wytłumaczenie ma sens, jeśli istnieją rzeczy, które się udały. Bo jeśli takowych nie ma? Najwidoczniej w ogóle nie zależy na tym. A na czym? I to jest kolejne pytanie, które warto sobie zadać podsumowując jakiś okres czas (np. rok). Na czym Tobie zależy? Na to pytanie warto odpowiadać jak najczęściej. Notować swoją odpowiedź, patrzeć jak się zmienia. Jak ja się zmieniam. Akceptować i iść dalej.
Na ten nowy rok planuję. Trzy duże kobyły, ogromne jak dzieła Tołstoja i Dostojewskiego razem wzięte. Spodziewam się po tych moich planach takiego samego rozwoju duchowego i intelektualnego (jeśli można go skategoryzować w tylko w tych dwóch kategoriach) jak po owej lekturze. Mam też pomniejsze plany. Mam też kalendarz, który to wszystko pomieści. Ni mniej, ni więcej. W sam raz na mnie. Taki planów w sam raz na Ciebie pozostaje mi życzyć i Tobie, mój Czytelniku.

Lubi się mnie TUTAJ, a śledzi TUTAJ. Zawsze można też napisać.

You Might Also Like

  • http://www.blogger.com/profile/08237791833240385993 Freelancerka

    Też czuję ekscytację nowym rokiem i tym, co będzie się w nim działo. Jest jakaś magia w początku…<br />A co do planów/marzeń na 2013 rok – te najwspanialsze się spełniły :D <br /><br />Wszystkiego najlepszego w 2014 roku dla Ciebie!!!

    • http://www.blogger.com/profile/06382681844146167181 Mari

      Dziękuję!

  • http://www.blogger.com/profile/10488107011325447471 Aurora

    Jak by nie było, za oknem wiosna w pełni :D

  • http://www.zycbardziej.pl/ Krzysztof

    Magia nowego roku jest niezaprzeczalna. W rzeczywistości 1 stycznia nastaje taki sam, normalny, kolejny dzień, ale w naszych głowach wszystko się odmienia, dajemy sobie drugą szansę, łapiemy oddech i na nowo zaczynamy marzyć, snując plany pełne wiary w ich realizację. I z tym planowaniem właśnie mam kłopot, bo gdy tworzę ścisłą listę celów, to później żal jest patrzeć, ile z nich nie udało się

    • http://www.blogger.com/profile/13038129011797881928 Kana

      No właśnie, 1 stycznia to taki sam dzień jak inne, jednak jest jakiś magiczny tak jak 31 grudnia. To właśnie w tych dniach najczęściej tworzymy listy, analizujemy swoje życie. Ja bardzo chętnie wyjechałabym gdzieś za granicę, albo nad polskie morze, bo jeszcze nie byłam.

    • http://www.blogger.com/profile/06382681844146167181 Mari

      Grunt, żeby planować z głową. Dla naszego dobra. Piszę o tym w najnowszym poście <br />Krzysztof, nie zdradzę :)

  • http://www.blogger.com/profile/09539091489145701316 Paweł Zieliński

    Życzę Ci by ten nowy rok był jeszcze lepszy i bardziej udany od obecnego. <br />By wszystkie plany udało się zrealizować a działania które podejmiesz inspirowały jak największą liczbę osób.<br />Pozdrawiam serdecznie

    • http://www.blogger.com/profile/06382681844146167181 Mari

      Dziękuję serdecznie!