podróże

O zrealizowanych marzeniach

Zaczęło się od tego, że inspirują mnie rzeczy, które wydają się trudne. Nie, trzeba napisać, że często inspirują mnie rzeczy, które są trudne. A im są trudniejsze, tym bardziej mnie kręcą.

Nie planowałam tak naprawdę realizować w tym roku mojego największego marzenia podróżniczego, czyli Portugalii stopem. Skupiłam się na tym mniejszym.

Przejechać Polskę z południa na północ w jeden dzień. Przejechać stopem i cieszyć się z tego jak dziecko.

Okazało się, że wyzwanie było jeszcze ciekawsze, bo wyruszyliśmy kompletnie na czuja. Wzięliśmy moją starą mapę jeszcze z początków studiów, jak najmniej rzeczy (dlaczego? o tym później), wstaliśmy skoro świt i po obfitym śniadaniu ruszyliśmy w drogę.

Co nast tylko w drodze nie czekało! Z uwagi na to, że ubraliśmy się z mężem (tak, i dlatego lubię małżeństwo, bo wcale nie ogranicza, a wręcz najbardziej zwariowane rzeczy można robić razem) tak samo: pomarańczowe koszulki i bojówki, byliśmy mylnie brani za ratowników. Później za wodstockowiczów, bo jechaliśmy akurat w terminie woodstocka, później za realizujących niespełnione marzenia naszych kierowców. A ogólnie to za kogoś, z kim można pogadać, a najlepiej opowiedzieć swoje życiowe przygody. I wiecie co? Właśnie to w tego rodzaju podróżowaniu lubię najbardziej!

Kolejnym marzeniem był jarmark dominikański, świadomie jednak zdecydowałam się nie realizować tego marzenia. Tak, odkąd będąc małym dzieckiem usłyszałam, że jest coś takiego, chciałam odwiedzić Gdańsk właśnie w terminie jarmarku. Ale później pomyślałam, że kurcze! przecież to wygląda pewnie tak jak już powszechny i nudny rozkładający się co chwilę pod Sukiennicami targ rzeczami przeróżnymi (a w zasadzie – na okrągło tymi samymi).

Dzień na plaży jest świetny! Dawno nie widziałam tak niesamowitych fal – mocne, ciepłe, porywcze! A przecież swego czasu nad morzem spędziłam sporo dni i miesięcy. Stąd pewnie taka tęsknota za szumem fal.

Kolejne marzenie było podwójne: łączyło w sobie noc na plaży z nocnym przejściem z Gdyni do Sopotu i oglądaniem wschodu słońca. Romantycznie, prawda?

Teraz już wiadomo, dlaczego plecak musiał być lekki :) Wieczorna kąpiel w morzu, później powolny spacer plażą, masaż stóp, rozmowy, szum fal, mewy. Aż wreszcie znaleźliśmy świetne miejsce na biwak – w połowie drogi, zaciszne i ustronne. W sam raz na pierwszą noc pod gołym niebem.
Pierwszy raz widziałam to na taką skalę – młodzież zbierającą się na plaży i do późnych godzin siedzącą przy ognisku. Ach, jak im zazdrościłam, że mogą to mieć na co dzień.
Nie byliśmy i my gorsi. Rozpaliliśmy ognisko.

Historia pozostawałaby w dalszym ciągu piękna i urocza, gdyby nie pewien punkt przełomowy. A mianowicie grom z jasnego nieba i burza, która obudziła nas po 1,5 h snu. Było po pierwszej, byliśmy zaspani i nie mieliśmy latarki. Awesome! Czułam, że nadciąga niezapomniane doświadczenie i nie mogłam się doczekać, aż ta historia skończy się. Ponad godzinę siedzieliśmy pod drzewem w lesie. Nie pomogło. Lało jak z cebra, grzmiało i błyskało.

Po krótkiej na radzie wróciliśmy na plażę i poszliśmy po prostu do przodu. Błyskawice, odbijające się w morzu oślepiały nas co chwilę, po plaży ciekły potoki, fale obijały się o brzeg. Okazało się, że od najbliższego zadaszenia dzieliło nas jakieś 15 minut drogi! Co więcej, byłam pewna, że doszliśmy aż do Sopotu. Niestety, była to jedynie Gdynia-Orłowo.

Następnego dnia czułam się wymiętoszona, przemoknięta i zła na siebie, że mam takie głupie marzenia. Spać pod gołym niebem, na plaży – taaaa. Bo to mało hoteli, pensjonatów itp. Ale z każdym kolejnym opowiedzeniem tej historii stawała się ona coraz piękniejsza. Pokazywała, że do odważnych świat należy!

I właśnie po to są marzenia, nawet jeśli wymagają zachodu.

Bądźmy w kontakcie:

FACEBOOK || BLOGLOVIN || TWITTER|| INSTAGRAM

You Might Also Like

  • http://www.blogger.com/profile/10743509219473211290 La Fraicheur

    Łał, cudownie się to czytało. Zainspirowałaś mnie tym, straaasznie :)

  • http://www.blogger.com/profile/09393338709657743462 Mamy sposób!

    Mari, chyba Cię rozumiem :) Uwielbiam dzikie przygody, może dlatego, że taki dzikus ciągle we mnie siedzi? Ja mogę pochwalić się między innymi spaniem na trawniku przed paryskim Novotelem lub drzemaniem na parkingu autobusowym, pomiędzy jednym a drugim pojazdem, bo mocno wiało ;) A jak cudownie się potem wspomina…

  • http://www.blogger.com/profile/01816231432336302358 kudels

    ale właśnie takie wypady są najlepsze :)) przynajmniej będziecie mieli co wspominać :))

  • http://www.blogger.com/profile/00335178010143593972 Nadine

    Też miałam marzenie przejechać się stopem. Zrobiłam to w zeszłym roku. Wprawdzie tylko z Sandomierza do Krakowa, ale to było przełomowe doświadczenie w moim życiu :)<br /><br />Świetna przygoda. :)

  • http://www.blogger.com/profile/04854121301026980720 napołudnieodkrakowa

    Niesamowicie się czytało o Twoim zrealizowanym marzeniu. Mogę tylko podejrzewać, jak szczęśliwa teraz jesteś po przeżyciu tylu przygód. :)<br />Małe pytanie. Jak wracaliście?

  • http://www.blogger.com/profile/02938394725662543668 Barbara Wierzchowska

    Niesamowite. Piękne spełnione marzenia. Gratuluję. A najfajniejsze to to, że razem z mężem. Denerwuje mnie tekst, że po ślubie to już nic się nie da zrobić razem. Nuda!!! Ja na szczęście jestem odmiennego zdania :D

  • http://www.blogger.com/profile/10488107011325447471 Aurora

    Najbardziej podobało mi się to, co napisałaś o małżeństwie :D

  • http://www.sevenwishes.eu/ Paula

    Fantastycznie. Fajne marzenia i fajnie spelnione. Podoba mi sie wasze podejscie do malzenstwa. Ja z mezem mamy tak samo. Co z tego, ze nosimy to samo nazwisko i mecza nas obowiazki utrzymywania domu i placenia rachunkow. Dalej czujemy sie dzieciakami. Jestesmy razem i tym latwiej jest wspierac sie w szalonych pomyslach i ich realizacji.<br />Gratuluje Wam! :)

  • http://www.blogger.com/profile/01323173876553940035 MalinowaPanna

    Ale wspaniały wyjazd! Totalnie romantyczny:) Wspaniale, że spełniacie swoje marzenia:)

  • http://www.blogger.com/profile/09539091489145701316 pawel2121

    Inspirujący wpis. Wprost krzyczy &quot;Marzenia! Spełniajcie się! &quot; :-) Czytając go czułem się jakbym sam doświadczył tej burzy, aczkolwiek nie wiem czy bym się na to zdecydował ;)<br />Pozdrawiam Paweł Zieliński<br /><br />http://twojwybortwojaprzyszlosc.blogspot.com/

  • http://www.blogger.com/profile/07095544886615631531 Kayeczqa

    Czytając ten wpis całe moje serce było z Tobą w tej podróży !!!<br />Chyba Twoje marzenia staną się moimi ! :P

  • http://www.blogger.com/profile/03729579778177050003 Luneczka

    See Towers :) Wow no muszę powiedzieć, że jesteście odważni! Ja to się bardzo boję burzy jak nie jestem pod dachem :P Ale warto spełniać swoje marzenia, jesteś tego żywym dowodem, że nie ma rzeczy niemożliwych :) Zazdroszczę Ci trochę, że do tego dążysz, masz taką odwagę. Też będę się starać :)

    • http://www.blogger.com/profile/01398022065926225061 keep dreams close

      jesteście niesamowici! podziwiam Was ;) wspomnienia na zawsze już pozostaną.. ;D

  • http://www.blogger.com/profile/16630609811514026795 ola

    Genialnie opowiedziane….:) pozdrawiam ciepło!

  • BrainWaves

    najbardziej spodobało mi się zdanie, że małżeństwo nie ogranicza, a wręcz przeciwnie :) jestem pewna, że my z M. dalej będziemy parą wariatów po ślubie :)) świetny wpis, inspiracja do wstania z kanapy jest!

  • Pingback: Miesięcznik - marilabo.pl()