polecam

2 rzeczy, które zawdzęczam literze O, czyli OMO i OCM.

W zeszłym roku odkryłam kilka drobnych przyjemności. Wiadomo jak to z nimi jest – wiemy, że są i cieszymy się z możliwości ich celebrowania. Postanowiłam podzielić się nimi z wami, może kogoś zainspirują do drobnych, ale przecież jak przyjemnych zmian!

Odkrycie zaczęło się od ustanowienia wtorku dniem troski o własne ciało.

Jeśli jeszcze nie masz takiego dnia, bardzo polecam o wprowadzenie go do swojego tygodniowego rozkładu. Wtorek wiązał się z peelingiem najczęściej kawowym, kąpielą i troską o własne paznokcie. Proste rzeczy, z których do tamtej pory często zdarzało mi się zrezygnować w imię zaoszczędzenia czasu.

Później wprowadziłam też częstszy rytuał – OMO

W rok 2012 weszłam z krótkim bobem, ściętym z włosów długości ponad łopatki, w styczniu dociełam włosy do fryzury typu pixie hair. Takie zmiany włosowe bardzo polecam z kilku powodów: odświeżenie wizerunku, lekkość, zmierzenie się z czymś rewolucyjnym i, niestety, z opinią, że kobieta to powinna mieć krótkie włosy. Warto pamiętać, że krótkie włosy wymagają troskliwszej pielęgnacji, niż te długie. Właściwie to ścięłam włosy również dlatego, że nie mogłam się z nimi dogadać od jakiegoś czasu. Dopiero zmiana metod pielęgnacji sprawiła, że teraz, po roku, wyglądają niesamowicie, a ja nie mogę przestać je dotykać.
Rozpoznanie potrzeb włosowych jest często bagatelizowane, a przecież włosy bardzo często swoją ogólną kondycją reagują na stan naszego zdrowia, a zadbane włosy są piękną ozdobą człowieka (tak kobiety, jak i mężczyzny).
OMO - wiąże się z dbaniem tak o skórę głowy (która ma inne potrzeby niż włosy), jak i o włosy. W moim przypadku polega na wysmarowaniu włosów maseczką, olejowaniu itd., późniejszym umyciu ich szamponem (najczęściej bez drażniących SLSów), a następnie nałożeniu na końcówki odżywki (najczęściej innej niż na początku). 

Kolejny rytuał – OCM

Rewelacja do twarzy, nazwa której pochodzi z angielskiego Oil Cleansing Method. Mycie twarzy polega na wykorzystaniu zasady iż tłuszcz rozpuszcza tłuszcz i przygotowanie mixtury. Przygotowując ją po raz pierwszy do buteleczki z resztką gliceryny wlałam odrobinę oleju (ale więcej niż gliceryny) i olejku rycynowego (w proporcjach zbliżonych do gliceryny). Ostatnio dodałam też 1% kwasu hialuronowego. Proporcje mogą być bardziej dostosowane do typu cery – zainteresowanych odsyłam tutaj.
thedetoxdiva.com
Po przemyciu twarzy tonikiem, nasączam wacik miksturą, nakładam na twarz i szyję (ta mieszanka może też służyć do demakijażu i spisuje się przy tym bardzo dobrze).
Kolejnym krokiem jest zmoczenie gorącą wodą ręcznika z mikrofibry i przyłożenie go do twarzy (można to powtórzyć kilkakrotnie). Na koniec zmywamy mieszankę, ja jeszcze dodatkowo moczę ręczniczek w zimnej wodzie i zamykam pory. Piorę ręcznik, suszę, a rano lub wieczorem całą czynność powtarzam. Brzmi dosyć czasochłonnie, ale nie zajmuje więcej czasu niż normalne mycie twarzy.
Uczucie świeżości jest nie do opisania. Kiedy wyjechałam na święta, bardzo brakowało mi moich rytuałów.
Ciekawa jestem waszych ulubionych rytuałów – dajcie znać, co polecacie ;)
 

You Might Also Like