podróże

Bolesny powrót z wakacji

Wychodząc rano do pracy, zauważam, że poranki są już coraz chłodniejsze. Pierwsza myśl, która przychodzi mi do głowy – JESIEŃ. Tak, już jutro początek września, powrót do szkoły, później zaczynają się studia. Osoby pracujące najpewniej są już po urlopie, może zostało kilka dni do wykorzystania dla wydłużenia sobie weekendu okolicznościowego. Po większości dni urlopowych zostało, niestety, już tylko wspomnienie. I choć wspomnienie to może być piękne (pisałam o tym w poście o Lwowie) – nowe miejsca wypoczynkowe, nowe znajomości, zdjęcia, zabawa, odpoczynek.

Powrót do domu

Kiedy wracam do domu zawszę chcę przedłużyć wspomnienia o wyjeździe i nastrój wyjazdowy. Przeglądam wtedy zdjęcia, wspominam, wybieram te do wywołania. Robię pyszną kolację i biorę długą kąpiel. Czego moim zdaniem absolutnie nie powinno się robić? Staram się nigdy nie zostawiać nierozpakowanych bagaży i zawsze posprzątać przed wyjazdem. Bo co może być przytulniejszego niż home sweet home?

Jak szczęśliwie wrócić do pracy/szkoły

Tracimy coś, co najbardziej cenimy – nasz czas wolny i wracamy znowu do całorocznej rutyny. Ten powrót może być trudny, zwłaszcza, że odzwyczailiśmy się już od stałego porządku dnia, wcześniejszego wstawania, listy zadań do zrobienia itd.

  1. Wróćmy więc w środę – nawet nie zauważymy jak minie czwartek i piątek, a później znowu będzie czekał nas weekend. O wiele łatwiej jest też z powrotem wdrążyć się w rytm pracy. Mi się to udało z poprzednim wyjazdem. Zaczęłam pracę co prawda w poniedziałek, ale była to jakby środa, zważywszy, że był to tydzień z 15.08 w środku tygodnia.
  2. Zacznijmy właśnie od tego wcześniejszego wstawania – człowiek, który wcześnie wstaje ma po prostu dłuższy dzień. Jego poranki nie są zabałaganione i pełne pośpiechu. Tak, te racjonalne argumenty także i ja znam. W moim przypadku pomaga to, że im wcześniej przyjdę do pracy, tym wcześniej mogę z niej wyjść. I tak z sowy zamieniłam się w rannego ptaszka. Wstaję codziennie o 6.30 albo o 7.00. Planuję jednak wstawać wcześniej i zatroszczyć się o moje ciało, które dopomina się ruchu. Chciałabym wstawać nieco wcześniej, ale tutaj wracam do odwiecznego dylematu – co jest ważniejsze wcześniejsze wstawanie czy 7-8 godzin snu?
  3. Planowanie – bez planowania życie bywa trudne, a czasami nawet zaskakujące. U mnie najlepiej się sprawdza przygotowanie miesięcznego arkusza celów z podziałem na tygodnie. Dodatkowo, ponieważ praca pozwala mi na w miarę stabilny rozkład dnia, chciałabym wprowadzić tygodniowy rozkład zajęć. Jest to dla mnie trudne, bo tak łatwo zacząć coś i odłożyć, a z drugiej strony sprawi, że realny upływ czasu stanie się mierzalny i zmieści się w takim tygodniu pilates, tenis, języki i samorozwój. Spróbuję ten plan zaakceptować jako możliwość rozwoju i lepszego wykorzystania czasu, bo nie chcę być niewolnicą zadań.
  4. Łapanie wszystkich srok na raz. Pilnuję zawsze, żeby lista rzeczy do zrobienia nie była zbyt długa. Za wykonanie jakiejś czynności – nagroda i ulga. Nie trzeba się śpieszyć do razu, bo już po kilku godzinach nie będziemy pamiętać, że ten urlop w ogóle był.

 

You Might Also Like

  • http://www.blogger.com/profile/01816231432336302358 kudels

    haha! wypas notka, z przyjemnością się czytuje takie rzeczy! :)) dzięki za odwiedziny!

  • http://minimalny.wordpress.com/ minimalny

    Dobry pomysł z tym powrotem do pracy w środę albo w czwartek. A wczesne wstawanie? Ja jestem sową, ożywiam się pod wieczór i na urlopie zdarza mi się oglądać świt na zakończenie nieprzespanej nocy. Potem mogę odsypiać do południa. Ale na co dzień tak się nie da, więc muszę się przestawić, żeby wstawać wcześnie. Ciężko mi to idzie… :(<br /><br />Rubia

    • http://www.blogger.com/profile/06382681844146167181 Happier at Life

      Wydaje mi się, że z nami, sowami, jest tak, że odpowiednio zmotywowane możemy się przestawić na wcześniejsze wstawanie. Skowronki, moim zdaniem, nie są takie uniwersalne